Po co nam metro na Bródno?
7 października 2015
Wszystko wskazuje na to, że metro będzie gorszym połączeniem Bródna ze Śródmieściem niż tramwaje. Umieszczenie na osiedlu ostatniej stacji linii M2 może też oznaczać zastawienie go samochodami.
Gigantyczne odprawy dla władz SM "Bródno"? Nie ma zgody na "złote spadochrony"
Nie wiadomo, ile prezes spółdzielni mieszkaniowej na Bródnie zarabia. Są tylko spekulacje. "Gazeta Wyborcza" ujawnia, że może chodzić nawet o 50 tys. zł miesięcznie, co oznaczałoby roczne pobory w wysokości 600 tys. zł. Niedawno pojawił się pomysł astronomicznych odpraw dla prezesów na wypadek zwolnienia - w wysokości 12-krotności ich pensji. W spółdzielni mocno zawrzało.
Jedni domagali się budowy rozgałęzienia na Grodzisk i Bródno (metro kursowałoby wtedy dwukrotnie rzadziej i było bardzo podatne na opóźnienia), inni - rezygnacji z budowy stacji przy skrzyżowaniu Kondratowicza, Rembielińskiej i Bazyliańskiej.
Czy w roku 2022 pod Bródnem będą kursować prawie puste pociągi, a na osiedlu zaroi się od samochodów, dojeżdżających do stacji ulicami Wincentego i Kondratowicza i zostawianych na trawnikach?
Ich zdaniem zachodnia część Bródna ma już linię tramwajową a w całej dzielnicy Targówek nie ma miejsca na niezbędny parking P+R o odpowiedniej pojemności (na minimum 1000 samochodów). Dziś wiadomo już, że władze Warszawy nie posłuchają głosu z Białołęki i zbudują metro według aktualnego planu.
- Odcinek Dworzec Wileński - Bródno oceniam jako nieprzydatny, zwłaszcza wobec niewielkiej odległości dzielącej Bródno, Pragę Północ i Śródmieście - mówi specjalista transportu Marcin Banach. - Pasażerowie nie zyskają nic. Mogą natomiast stracić dobrze rozwiniętą sieć połączeń autobusowych, zapewniających dzisiaj bezpośredni dojazd choćby z Podgrodzia czy Ugorów do centrum, na Dworzec Wileński i ul. Targową, a także na Targówek i Zacisze. W tych relacjach metro nie będzie szybsze a niewłaściwie zaplanowanych rozwiązań nie będzie można właściwie wykorzystać. Źle zlokalizowanej trasy metra nie będzie można przenieść w inne miejsce.
Banach przypomina, że linie metra należy projektować jako możliwie proste, biegnące pod głównymi ciągami komunikacyjnymi, bo tylko wtedy inwestycja daje pasażerom realny zysk czasowy a urzędnikom możliwość przeniesienia autobusów w inną część miasta. Na Bródnie metro zaprojektowano tak, że ominie ono główne ciągi komunikacyjne i nie zastąpi ani tramwajów na Odrowąża i Rembielińskiej, ani autobusów na Wincentego. Dojazd do Śródmieścia z przystanków "Kondratowicza" i "Targówek-Ratusz" wciąż będzie szybszy - odpowiednio tramwajem i autobusem - niż metrem. Zwłaszcza że na stację metra trzeba będzie zejść o 1-2 poziomy poniżej ulicy (w Śródmieściu stacje są jeszcze głębiej).
Czy w roku 2022 pod Bródnem będą kursować prawie puste pociągi, a na osiedlu zaroi się od samochodów, dojeżdżających do stacji ulicami Wincentego i Kondratowicza i zostawianych na trawnikach?
Dominik Gadomski
.






























































