REKLAMA
Z jednej strony nowoczesny budynek mieszkalny z pomieszczeniami usługowymi, z drugiej rozlatujące się zabudowania, przerdzewiałe ogrodzenie, zadeptane trawniki - taki widok cieszy oczy pasażerów wychodzących ze stacji metra Wawrzyszew. Bazar Wolumen w obecnym kształcie jeszcze w tym roku ma szansę przejść do historii. Wszystko zależy od tego, kto wygra przetarg na dzierżawę tego terenu.
Brak wyobraźni czy zwykłe lenistwo urzędników? - zastanawiają się mieszkańcy bloku przy ul. Kochanowskiego 52, którzy mają już dość notorycznego zastawiania chodnika przez samochody. - A wystarczyłoby dostawić tylko dwa słupki... - mówi pani Krystyna.
Mieszkańcy bloku przy ul. Kochanowskiego 10a mają już dość hałasu, który wywołuje otwieranie i zamykanie bramy wjazdowej przez użytkowników sąsiedniego parkingu. - Przyzwyczailiśmy się już do tego, że mamy parking pod samymi oknami. Dlaczego jednak cierpimy z powodu hałaśliwej i skrzypiącej bramy wjazdowej? Dlaczego administracja nie zleci jej wymiany? - pyta oburzony pan Konrad. - To skandal, że trzeba interwencji gazety, aby urzędnicy wreszcie zajęli się tą sprawą - dodaje.
Kiedy kończy się rok, trzeba zacząć wspominać. A rok był w wydarzenia obfity, nie tylko dla czytelników - ot, na przykład nasza redakcyjna koleżanka, która zajmuje się Bielanami, poprawiła stan rodzinny o jedną, maleńką osobę...
- Na środku zmodernizowanych chodników wzdłuż ul. Petöfiego "wyrosły" nagle dwie latarnie - zgłaszają mieszkańcy Wawrzyszewa. Czytelnicy proszą także o interwencję w sprawie zdewastowanych schodów przy pawilonach na Goldoniego 1.
"Echo" rozmawia z Kacprem Pietrusińskim i Grzegorzem Pietruczukiem, od pięciu lat wiceburmistrzami Bielan.
Ciekawe, czy gdyby Pablo Neruda żył w latach współczesnych na Bielanach nie napisałby swego słynnego dzieła "Rzecz o zmierzchu" w zupełnie w innym kontekście? Obecnie akcja "Lato w mieście" jest przeznaczona dla dzieci na poziomie szkoły podstawowej. Starszym pozostaje gromadzenie się pod pawilonem handlowym tuż pod oknami spółdzielni mieszkaniowej. Ciężko oczekiwać, że takie zorganizowane grupy młodzieżowe będą grzecznie maszerować na płatne poranki z panem Tomaszem Kammelem w bielańskim ratuszu.
Grupa Kwiatuchi postanowiła przełamać odhumanizowaną urbanistyczną przestrzeń za pomocą miejskiej partyzantki ogrodniczej. Ich projekty żyją i zapuszczają korzenie w dosłownym znaczeniu.
Mieszkańcy bloku przy ul. Bogusławskiego 20 sugerują, że w jednym z lokali wynajmowanych na ósmym piętrze, w najlepsze funkcjonuje agencja towarzyska. - Jak poradzić sobie z tym problemem i nawiedzającym nasz blok podejrzanym towarzystwem? - pytają bezradni czytelnicy.
Joanna Popko, ekolożka z bielańskiej Fundacji JOKOT, pomaga cmentarnym kotom. Dlaczego? Po kilku latach pracy nad bezdomnością kotów w kamienicach, piwnicach i na ulicach, przekonała się, że w tych obszarach sytuacja jest opanowana, choć wymaga monitorowania. Pozostał jednak problem głęboko ukryty pod ziemią - czyli bezdomne koty na cmentarzach: Stare Powązki, Powązki Wojskowe, Cmentarz Bródnowski i Wólka.
Na poddaszu bloku przy Conrada 10, przy aprobacie bądź niewiedzy administracji, funkcjonuje wieloosobowe posłanie i pokoik wypełniony śmieciami znoszonymi przez okolicznych bezdomnych. - Zamknięto kraty, aby uniemożliwić wejście na strych, odcinając tym samym mieszkańcom drogę przeciwpożarową. A kloszardzi zostali - opowiada wzburzony pan Franciszek.
Mieszkańcy alarmują, że tereny zielone, którymi zarządza ZGN Bielany, powoli zamieniają się w wysypiska śmieci. - Dmuchawą zrzucają odpadki z chodników na trawę, a potem mówią, że na sprzątanie zieleni nie ma pieniędzy - denerwuje się pani Stefania z ul. Kasprowicza.
- Byłam w muzeum dzisiaj z dziećmi i były zachwycone. Naprawdę zawalczmy o takie magiczne miejsca, które dużo uczą i nas, i nasze dzieci - pisze pani Dorota na facebookowym profilu "Ratujmy Muzeum Kolejnictwa w Warszawie".
Lokatorzy bloku przy ul. Przytyk 5 skarżą się na firmę zarządzającą budynkiem. - Pijany gospodarz nie sprząta. Czasami ktoś klatkę umyje, a w piwnicy leżą zdechłe szczury. W bloku śmierdzi, bo pijani załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne na klatkach schodowych - żali się "Echu" pan Bronisław.
W ubiegłym roku urzędnicy obiecywali zlikwidować nieczynną, obskurną, straszącą przechodniów budę na rogu ulic Żeromskiego i Kornela Makuszyńskiego. Niestety, nic się nie zmieniło.
Z problemem libacji alkoholowych na osiedlowych ławkach borykają się nie tylko mieszkańcy osiedla Wrzeciono, o którym pisaliśmy we wrześniowym wydaniu "Echa". Wieczornych śpiewaków na Żeromskiego nie odstrasza nawet mróz. - Pod blokami przy skrzyżowaniu Żeromskiego z Podczaszyńskiego od rana do nocy hałasują i wypróżniają się ludziom pod oknami. Nic dziwnego, skoro w okolicy funkcjonują aż cztery sklepy z alkoholami - mówi zbulwersowana pani Paulina.
Na terenie działek pracowniczych przy hucie od zawsze szukały schronienia osoby bezdomne z całej Warszawy. Niestety, kiedy w związku z budową mostu Północnego działki polikwidowano, bezdomni byli zmuszeni przenieść się w inne miejsca. Ich celem stały się altanki śmietnikowe na bielańskich osiedlach. Bezdomny koczujący w jednej z nich urządził sobie nawet małe mieszkanie.
O dzikim lokatorze terroryzującym mieszkańców bloku przy ul. Jarzębskiego 8 pisaliśmy na początku września. Jak się okazuje, nie jest to jedyny problem osób mieszkających w tym budynku.
Mieszkańcy Chomiczówki alarmują, że małą rzeczkę, biegnącą wzdłuż bloku przy ul. Conrada 10 upodobały sobie w ostatnim czasie szczury. - Piękne, dorodne okazy paradują wzdłuż rzeczki, nie bojąc się ludzi. Dlaczego administracja nic sobie z tego nie robi? - pyta oburzona pani Barbara.
Po amputacji nogi z powodu cukrzycy 62-letni Stanisław Babula porusza się na wózku inwalidzkim. Z trudem przychodzi mu wchodzenie i wychodzenie z mieszkania w bloku przy ul. Skalbmierskiej 2. Na jego klatce schodowej nie ma podjazdu dla wózków. - Od czasu operacji muszę kuśtykać po tych schodach na jednej nodze. Kiedy administracja wreszcie mi pomoże? - pyta rozgoryczony.
LINKI SPONSOROWANE