Wiadukt nad krzaczkami
14 grudnia 2007
Na przekór składanym niedawno deklaracjom władz dzielnicy z wieloletniego planu inwestycyjnego na odleglejsze lata wypadną najprawdopodobniej zarówno modernizacja Modlińskiej, jak i tramwaj z Żerania na Tarchomin*, a tymczasem Zarząd Dróg Miejskich zamierza wydać kilka milionów na remont wiaduktu nad nieużywanym od lat torem kolejowym na Marcelinie.
"Autobus co pół godziny". Mieszkańcy mają dość
176 to jedyna linia łącząca Choszczówkę, Białołękę Dworską i Marcelin z tramwajami oraz metrem na Bródnie. Problem? Zbyt rzadka częstotliwość kursowania.
zł, a kilka milionów planuje wydać na postawienie wiaduktu od nowa. Abstrahując od tego, że narazi tysiące mieszkańców na korki, bo wiadukt najprawdopodobniej będzie przez wiele miesięcy w całości wyłączony z ruchu, pieniądze wyda bez sensu, bo bocznica kolejowa prowadząca z Żerania na Marcelin jest od lat porzucona przez PKP.
Prowadziła niegdyś do więzienia, młynów przy Płochocińskiej i do Faelbetu. W zakładzie karnym nie pamiętają, kiedy ostatni raz dojechał do nich skład kolejowy, teren młynów został niedawno sprzedany, a na miejscu bałaganu po Faelbecie będzie budowane targowisko dla kupców ze stadionu.
Wiadukt Marywilskiej nad nieużywaną bocznicą
- Bocznica nie jest używana - potwierdza Barbara Leszczyńska z biura marketingu i komunikacji społecznej PKP. - Obecnie jest na etapie uwłaszczania, co oznacza, że koleje nie mają żadnych planów wobec tego toru. Jego teren zostanie najprawdopodobniej przejęty przez samorząd m.st. Warszawy.
To samo mówi Jacek Kaznowski. - W rejonie tej bocznicy planujemy parkingi do obsługi centrum handlowego na Marywilskiej. Tory z pewnością ulegną likwidacji - zapewnia burmistrz. Na pytanie, dlaczego zatem ZDM zamierza wydać kilka milionów na nowy wiadukt, Kaznowski ucina: - Proszę zapytać ZDM.
- My nie mamy własnej polityki, realizujemy politykę miasta - odpowiada rzecznik prasowy ZDM Urszula Nelken. - Naszym statutowym obowiązkiem jest dbanie o bezpieczeństwo ruchu drogowego. Nie jesteśmy instytucją powołaną do rozmów z PKP.
Innego zdania jest przedstawicielka kolei. - Przed przystąpieniem do inwestycji ZDM powinien wystąpić z oficjalnym zapytaniem do PKP Cargo, czy tor jest używany - mówi Barbara Leszczyńska.
Oburzeni są również radni Warszawy. - Działanie w imieniu miasta nie oznacza, że urzędnicy ZDM są zwolnieni z myślenia - mówi jedna z radnych.
Zamiast wydawać kilka milionów na nową konstrukcję wiaduktu, wystarczy rozebrać starą, zrobić nasyp i położyć asfalt. Dlaczego takie proste rozwiązanie nie przyszło do głowy urzędnikom miasta i ZDM?
Radny dzielnicy Andrzej Półrolniczak jest zszokowany. Nie przypomina sobie, by ZDM występował do dzielnicy o zaopiniowanie tej inwestycji.
- Gdyby ktoś to z nami skonsultował, to zapewne powstrzymalibyśmy nieodpowiedzialne działania - mówi inny radny Białołęki, zastrzegający sobie anonimowość. - Niestety ZDM mnóstwo inwestycji realizuje w ramach swojego budżetu, nie pytając o zdanie władz dzielnic.
Remont wiaduktu na Marcelinie to kolejny przykład na inercję urzędów miejskich, podejmowanie decyzji zza biurka bez rozeznania w terenie, brak odpowiedzialności za publiczny grosz i całkowity brak koordynacji działań różnych urzędów w mieście. W ramach tego samego miejskiego samorządu, jedni urzędnicy prowadzą rozmowy na temat likwidacji bocznicy kolejowej i przejęcia jej terenów przez miasto, a inni wydają miliony na budowę wiaduktu nad tą bocznicą.
Czy ktoś poniesie za to odpowiedzialność? Przepraszam, pytanie jest retoryczne.
Bartek Wołek
* W chwili oddawania "Echa" do druku informacje na temat Modlińskiej i tramwaju były wiary-godne, ale nieoficjalne. Więcej podamy na stronie internetowej przed świętami, gdy tylko poznamy decyzję rady miasta.
![]() |
![]() |

















































