#Lew II napisał(a) 20.05.2016 13:02
odgrzebałem obietnice HGW z 2010 r.
nabycie gruntów pod ulice: Lewandów, Jasieniec, Sieczna, Kartograficzna, Internetowa, Podłużna ,
Im więcej słyszę o tej magicznej SIECZNEJ tym bardziej otwieram oczy ze zdumienia !
Szanowni mieszkańcy Lewandowa, którzy tak głośno tu krzyczą, bo czują się oszukani przez układ PeOwski. Piszecie, że chcą Was okraść, bo przekładają budowę ulicy. Wszystko prawda, tylko trzeba postawić inne pytanie:
Kto do cholery zatwierdził budowę tak olbrzymiego osiedla w środku pola, bez zapewnienia dojazdu? Deweloper tanio kupił grunt, wybudował tanie mieszkania, zapewne zarobił i tego nie można mu zabronić, ale dlaczego reszta mieszkańców dzielnicy i miasta ma w pierwszej kolejności finansować Waszą ulicę?
Czy trzeba specjalnej wyobraźni, żeby przybliżyć temat jak to działa?
Dobrze ustosunkowany deweloper kupuje 5 ha łąki na uboczu, ale w granicach miasta po 100 zł/m2.
Jest tak dobrze ustosunkowany, ze za chwilę miasto buduje w tym akurat miejscu niezwykle ważne ulice "konieczne dla rozwoju dzielnicy" i działki dość szybko są warte 500 zł/m2. Nie potrzeba wiele wyobraźni....
W związku z tym, jak ja słyszę, że trzeba jeszcze grunty
WYKUPIĆ pod drogę ulicy
SIECZNEJ to jak się pytam: kto do tego dopuścił? Dlaczego deweloper nie wykupił i zbudował tych dróg? Ktoś napisał wcześniej, że deweloper wspaniałomyślnie wybudował już 6 km dróg wewnętrznych. No łaski nie robi, organizując osiedle w środku pola. I w takim razie powinien wybudować jeszcze ten 1 km i wykonać drogę ulicy SIECZNEJ, o którą tak zabiegacie. I powiem więcej: czy żaden z nabywców mieszkań w tym Lewandowie nie zastanawiał się jak będzie do pracy jeździł? Trzeba było to pytanie do dewelopera złożyć, a nie teraz wymagać od nas, że się dołożymy do biznesu tej firmy?
To, że są równi i równiejsi w URZĘDZIE BIAŁOŁĘKA jest dla mnie bardziej przerażające niż fakt, że przesunięto budowę jednej czy drugiej drogi.
Występując o WZ, urząd stawia same problemy, nie można zbudować nic innego niż po sąsiedzku, jak im wychodzi z ich analiz. Dach pochylony jak u sąsiada, wysokość, elewacja, pow zabudowy niż ..., zieleń min. 50% etc. Jak po sąsiedzku mamy niskie i brzydkie "grzybki" to nie zbudujesz nic innego. Urząd się nie zgadza i dostajesz decyzję odmowną.
Ale są i ci równiejsi, którzy dostają pozwolenia bez problemu. Powstają całe osiedla, olbrzymie budynki w środku pola czy lasu. Podobnie z tym Lewandowem. Przychodzi znany deweloper i załatwia co chce.
A najgorsze jest to, że po takich aferach typu: "zbudujcie nam drogę w środku pola, bo powstało osiedle", urząd z coraz większym oporem załatwia sprawy zwykłych mieszkańców! Powstaje dziwny opór, żeby nikt im nic nie zarzucił, więc zaczynają blokować decyzje, mnożyć problemy i wymagania. Dokumentacja, pozwolenia mapki. A wszystko po to, że urzędnicy boją się zarzutu niedopełnienia obowiązków. Lepiej im odmówić wydania decyzji, niż wydać decyzję korzystną dla obywatela. I tak afery dużych kanciarzy, odbijają się wprost na zwykłych obywatelach.