Miał dwa promile i rozbił auto o latarnię. Zatrzymał go dzielnicowy
26 maja 2026
Dzielnicowy z komisariatu na Białołęce zatrzymał 43-letniego kierowcę chryslera, który po alkoholu uderzył w latarnię przy skrzyżowaniu ulic Głębockiej i Kartograficznej. Mężczyzna miał dwa promile alkoholu i usłyszał już zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.
Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem na warszawskiej Białołęce. Patrolujący rejon służbowy dzielnicowy zauważył przy skrzyżowaniu ulic Głębockiej i Kartograficznej uszkodzonego chryslera stojącego częściowo na poboczu.
Pijany kierowca uderzył w latarnię na Białołęce
Przód samochodu był rozbity, a pod pojazdem znajdowała się przewrócona latarnia uliczna.
Tarchomin bez ortopedów. Bo maszyna jest za stara
W przychodni przy Milenijnej 4 na Tarchominie jeszcze do niedawna pacjenci mogli udać się do ortopedy. Teraz poradnia zostanie przeniesiona na Przykoszarową.
Przy aucie stały dwie osoby, w tym kierowca.
Policjant szybko wyczuł od 43-latka silną woń alkoholu. Podejrzewając, że mężczyzna może być nietrzeźwy, wezwał na miejsce patrol stołecznej drogówki.
Badanie wykazało dwa promile alkoholu
Badanie alkomatem potwierdziło przypuszczenia funkcjonariusza. Kierowca chryslera miał dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu.
Dzielnicowy zatrzymał 43-latka i wydał dyspozycję odholowania uszkodzonego samochodu. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, gdzie trzeźwiał.
Kierowca odpowie za jazdę po alkoholu i kolizję
Policjanci przesłuchali świadków i przeanalizowali zgromadzony materiał dowodowy. Na tej podstawie przedstawili 43-latkowi zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.
Za to przestępstwo grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności. Dodatkowo mężczyzna odpowie przed sądem za spowodowanie kolizji drogowej.
Policja przypomina, że jazda po alkoholu stanowi poważne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu drogowego. Funkcjonariusze apelują, aby reagować i informować służby o każdym przypadku podejrzenia prowadzenia pojazdu przez nietrzeźwego kierowcę.
Red
.





































