REKLAMA
Jak pech, to pech - rozpoznanie terenu było perfekcyjne, wejście po łup zaplanowane, a jak przyszło co do czego, to licho przywlokło policjantów. Działki na Bemowie coś trącą niefartem...
Człowiek nawet nie zauważa, kiedy szpony hazardu zaciskają mu się na gardle...
Sezon na włamy do samochodów trwa cały rok, a na wiosnę ruch w interesie zaczyna się mocniejszy: noce krótsze, a samochodów do obrobienia nie ubywa...
Nie kradnij, władza nie znosi konkurencji - głoszą hasła na murach wszelakich. W dobie rosnących cen paliw konkurencji nie znoszą też koncerny paliwowe.
W środowy wieczór strażnicy miejscy otrzymali informację o topielcu odnalezionym w stawie przy ulicy Narwik.
Sąsiedzi są nie tylko od podsłuchiwania, o co właśnie kłócisz się z mężem, czy wieszania gaci na swoim balkonie, tak żeby kapało na twój. Czasem zadbają, żebyś nie popadł w nałogi. Jak na Bemowie na przykład.
Z zasady mało komu do alkowy zaglądamy, tacy jesteśmy liberalni. Ale na Bemowie o zaglądanie właśnie chodziło. I na pewno nie do łóżka...
Kiedyś się wychodziło "na solówę". Jak się to teraz nazywa, Fulik nie wie, ale tradycja jest tradycją i na Bemowie ją kultywują.
O tym, że kradzież może zostać wykryta dzięki internetowi, nawet jeśli złodzieje nie wystawili trefnego towaru w necie - przekonali się trzej dżentelmeni z Bemowa.
Pęd do wiedzy jest rzeczą chwalebną, jednak są eksperymenty, których lepiej nie przeprowadzać. Zwłaszcza tych z pogranicza biologii i chemii, na jakie skusił się Tomek na Bemowie.
Weszli rano do spożywczaka, zażądali pieniędzy, a podczas szarpaniny z właścicielem stracili broń. Trzech dwudziestolatków zatrzymała policja.
Prawie, bo nie w promieniach z lampy, tylko przy ognisku i nie "się", a kradzione przewody - trzech łasych na łatwy zarobek zatrzymała straż miejska na Fortach Bema.
W złodziejskim fachu trzeba mieć nerwy jak postronki. Już staropolanie (bo przysłowie staropolskie!) mówili, że na złodzieju czapka gore. A przysłowia są mądrością nie tylko narodów, ale i bemowskiej policji.
Policja poszukuje Martyny Przedwojewskiej.
Żeby brać się za włamy, trzeba mieć głowę na karku - taki wniosek można wysnuć z przypadku, jaki się zdarzył Jakubowi K. i Aleksemu T. na Bemowie.
Kiedy chce się uniknąć odpowiedzialności za jazdę na bani, można się pokusić o próbę oszukania organów ścigania. Sęk w tym, że na ogół taka "zgłoszeniówka" jest zbyt grubymi nićmi szyta. Przekonał sie o tym Maciej C. na Bemowie.
Z nocnej wracali wycieczki - tak pisał wieszcz, jakby przewidując, że kiedyś na Bemowie słowo stanie się ciałem.
Tyle się mówi, że znieczulica, że ludzie nie pomagają sobie wzajemnie - a jak przyjdzie co do czego, to taki kierujący się postawą obywatelską dostaje obuchem w czerep. Tak było na Bemowie.
To wstyd jeździć bez biletu. Karolina J. na Bemowie wstydziła się tak, że kontrolerom pokazała cudzy dowód osobisty.
Co prawda w ludowym porzekadle jest inaczej, ale jak Mirosław N. z ulicy Arki Bożka bierze do ręki twarde argumenty...
LINKI SPONSOROWANE