Burmistrz Grzegrzółka odejdzie ze stanowiska? Po alkoholu wsiadł na Veturilo
25 czerwca 2013
W nocy z piątku na sobotę burmistrz Adam Grzegrzółka wracał z prywatnej imprezy. Na placu Zamkowym wsiadł na rower miejski Veturilo. Został wylegitymowany przez policyjny patrol. Miał 0,9 alkoholu w wydychanym powietrzu. W poniedziałek oddał się do dyspozycji Hanny Gronkiewicz-Waltz. Rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk potwierdził, że rezygnacja została przyjęta. - Rzecznik wyszeł przed szereg. Myślę, że lada chwila będzie to dementować - mówi przedstawiciel warszawskiego samorządu.
Parking grozy przy przychodni na Tarchominie. Czekają aż ktoś się połamie?
Parking przylegający do przychodni przy Milenijnej na Białołęce już od dawna jest w fatalnym stanie. Popękana betonowa nawierzchnia stwarza zagrożenie i utrudnia życie pacjentom. Czy ktoś go w końcu wyremontuje?
Zawsze byłem i jestem przeciwnikiem prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu. Nigdy nie wsiadam za kierownicę samochodu nawet po przysłowiowym "małym piwie". Martwi mnie, że ten niefortunny incydent, rzuci poważny cień na moją dotychczasową pracę, której poświęcam się w pełni i którą staram się wykonywać z maksymalnym zaangażowaniem, sumiennie i rzetelnie, nierzadko pracując po kilkanaście godzin dziennie" - tłumaczy się Adam Grzegrzółka, który burmistrzem Białołęki został po odwołaniu Jacka Kaznowskiego w grudniu zeszłego roku.
Bartosz Milczarczyk potwierdził, że pani prezydent otrzymała pismo, w którym burmistrz złożył rezygnację z piastowanego stanowiska. Dodał, że Hanna Gronkiewicz-Waltz rezygnację przyjęła.
- Rzecznik ratusza wyszedł przed szereg. Pani prezydent nie podjęła jeszcze decyzji, a przede wszystkim burmistrz musi złożyć rezygnację na ręcę przewodniczącego rady dzielnicy, a póki co nie miało to miejsca - mówi przedstawiciel stołecznego samorządu, zastrzegający sobie anonimowość.
Przewodniczący rady Paweł Tyburc potwierdza, że we wtorek o godz. 11.00 do biura rady nie wpłynęła formalna rezygnacja burmistrza, więc na razie nie można w ogóle mówić o dymisji.
Adam Grzegrzółka: tak było.
- Potwierdzam, że oddałem się do dyspozycji pani prezydent i warszawskich struktur Platformy Obywatelskiej. Pani prezydent przyjęła to do wiadomości, mam wrażenie, że ze smutkiem, bo wiem, że jako o burmistrzu miała o mnie dobre zdanie - powiedział "Echu" Adam Grzegrzółka. - Potwierdzam także, że w sobotę nad ranem, po imprezie, na której świętowaliśmy urodziny przyjaciela, wsiadłem na placu Zamkowym na rower miejski i jeździłem wokół placu. Nie wjeżdżałem na ulice. Była godzina 3.30 i było zupełnie pusto. Alkohol piłem kilka godzin wcześniej i powinienem mieć świadomość, że w razie kontroli zostanie on wykryty. Jest mi wstyd i przykro, że to zdarzenie miało miejsce. Nie chcę, żeby ten incydent był pretekstem do kolejnych ataków na panią prezydent i Platformę, więc moja rezygnacja jest prostą konsekwencją tego, co się stało. Sam chcę płacić swoje rachunki - podsumował burmistrz.
Kto po Grzegrzółce?
Biorąc pod uwagę obecne problemy prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nie należy spodziewać się tego, że burmistrz zachowa stanowisko, chociaż jest jednym z najlepiej ocenianych stołecznych samorządowców. Kto będzie następcą Adama Grzegrzółki?
- Na razie mogę powiedzieć jedynie tyle, że jest bardzo mało prawdopodobne, że radni dzielnicy, nawet z PO, drugi raz zgodzą się na kogoś spoza Białołęki - komentuje członek Platformy.
red
.














































