Żoliborz i jego ambicje. Czy dzielnica jest naprawdę wyjątkowa?
dzisiaj, 07:19
Na stulecie nadania nazwy placu i upamiętnienia go imieniem prezydenta USA Thomasa Woodrowa Wilsona żoliborscy radni po raz kolejny przyjęli stanowisko w sprawie utworzenia dzielnicowego muzeum. Jak przekonują: "Żoliborz to nie tylko miejsce na mapie, to idea". Nie jest to jednak odosobniony przejaw lokalnego samouwielbienia - wielu mieszkańców uważa, że ich dzielnicę należy traktować bardziej wyjątkowo niż pozostałe.
Ktoś mógłby odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z déjà vu. Uchwalenie stanowiska rady dzielnicy o utworzeniu Muzeum Żoliborza na jednej z ostatnich sesji to niemal wierna kopia tego, co radni przyjęli kilkanaście miesięcy temu.
Muzeum Żoliborza znów na tapecie
W marcu 2025 roku podjęto stanowisko, które ma doprowadzić do powstania Muzeum Żoliborza w działobitni Cytadeli Warszawskiej. Dokument nawiązuje do uchwały sprzed dwóch lat, dotyczącej docelowego zagospodarowania obiektu przy al. Wojska Polskiego, a także do stanowiska sprzed sześciu lat o upamiętnieniu działającej tam radiostacji. Odegrała ona kluczową rolę w odzyskaniu niepodległości przez Polskę w latach 1918-1920, m.in. emitując historyczny komunikat Józefa Piłsudskiego z 16 listopada 1918 roku o powstaniu Państwa Polskiego.
Warto przy tym zauważyć, że bogatych obiektów muzealnych na terenie dzielnicy nie brakuje. Cytadela Warszawska, Muzeum Historii Polski, Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum bł. ks. Jerzego Popiełuszki, Muzeum Katyńskie czy Muzeum Sportu i Turystyki dowodzą, że Żoliborz nie jest pod tym względem "pustynią" Warszawy. Po co więc kolejne muzeum?
Ambicje radnych czy realna potrzeba?
Radni uznają, że "bogata historia, unikalna architektura oraz społeczny duch dzielnicy" zasługują na godne upamiętnienie w formie specjalnej instytucji. Jak przyznają samorządowcy, impulsem do podjęcia formalnych działań była przypadająca w tym roku setna rocznica "urodzin" placu Wilsona.
W uzasadnieniu stanowiska podkreślono także wielowątkowość dziejów Żoliborza - od czasów pól, wsi i młynów, przez królewskie rezydencje, okres rządów carskich i funkcjonowanie Cytadeli Warszawskiej, aż po rozkwit w II Rzeczpospolitej, kiedy najlepsi architekci zaprojektowali modernistyczne osiedla, dziś będące wizytówką dzielnicy.
"Żoliborz to nie tylko miejsce, to idea"
- "Żoliborz to nie tylko miejsce na mapie, to idea. Powstające tu po odzyskaniu niepodległości spółdzielnie mieszkaniowe, budowane przez społeczników i wizjonerów, były ucieleśnieniem marzeń o Szklanych Domach. Ta tradycja solidarności i nowoczesnego myślenia o mieście jest fundamentem naszej tożsamości" - czytamy w uzasadnieniu stanowiska. Dlaczego obecnie "ideą Żoliborza" jest zablokowanie budowy mostu Krasińskiego a "tradycja solidarności i nowoczesnego myślenia o mieście" zamieniła się w lokalny egoizm?
Nie jest tajemnicą, że wielu mieszkańców wierzy w "wyjątkowość" swojej dzielnicy. Widać to zwłaszcza podczas debat o inwestycjach: sprzeciw wobec turystycznej kładki na terenie Cytadeli, protesty przeciwko wysokiej zabudowie w rejonie Dworca Gdańskiego (choć to już Śródmieście) czy głośne "nie" dla mostu Krasińskiego - nawet w okrojonej wersji, bez ruchu samochodowego.
Kwintesencją takiego myślenia może być wypowiedź lokalnego aktywisty i dziennikarza: "Stowarzyszenie Żoliborzan popiera wariant bez mostu. Natomiast metro dla nas jest priorytetem i to jest nasza oferta dla całej Warszawy". Trudno nie odnieść wrażenia, że to nie Warszawa buduje metro, lecz... Żoliborzanie "łaskawie" składają ofertę reszcie miasta. Dopóki władze Warszawy będą uginać się pod lokalnym egoizmem i nie zmieni się akceptowanie Żoliborza jako wyjątkowej enklawy, lecz jednej z wielu części metropolii, dopóty dzielnica będzie skutecznie blokować niemal każdą większą inwestycję.
DB










































