REKLAMA
Rok temu Wojciech D. zadźgał swoją dziewczynę nożem. Teraz idzie pod sąd.
Jeśli miłość jest ślepa, to zazdrość na dodatek prostuje zwoje mózgowe - tak przynajmniej można sądzić po zachowaniu Mirosława K., który w Nieporęcie w miłosnym szale groził swojej kobiecie śmiercią.
To nie reklama tanich marketów elektronicznych - za taką kwotę Jacek G. z Legionowa kupił wart pięć razy więcej sprzęt od syna właścicielki.
Bez prądu żyć się w dzisiejszych czasach nie da, ale co zrobić, kiedy podli energetycy nie chcą dać za darmo kilku woltów? 52-letni Dariusz M. z Jabłonny znalazł sposób. Tyle, że nielegalny...
Po dramatycznym pytaniu "Jak żyć?!" z kampanii wyborczej, mnożą się sposoby na radzenie sobie w życiu codziennym. Marcin P. z ulicy Rozłogi także szukał sposobu na poprawę sytuacji materialnej.
Osoby dramatu już znamy, miejscem były okolice Trasy Toruńskiej, a rzecz rozegrała się w niedzielne południe.
Wiele razy Fulik utyskiwał nad głupotą wszelakiego autoramentu przestępców. Włamywacze z Michałowa-Reginowa powiększają grupę przygłupich złoczyńców.
Podobno jest coraz mniej osób, które potrafią robić kilka rzeczy naraz. Mateusz D. z Bielan potrafił jednocześnie tkwić w szkolnej ławce i zwinąć koledze telefon komórkowy.
Znów Fulik wyjdzie na rasistę, ale drugie przestępstwo popełnione przez Egipcjanina w Legionowie w krótkim odstępie czasu aż się prosi o odnotowanie.
Złodziej samochodowy to dla policjanta niemal chleb powszedni. Pijany złodziej samochodowy to już większa ciekawostka. Ale pijany czternastolatek usiłujący rąbnąć brykę - to dopiero coś!
Cierpliwość ma swoje granice, zwłaszcza jeśli człowiek niewyspany, a sąsiedzi remontują mieszkania i nie dadzą odpocząć...
Podobno internet potrafi zbliżyć. Czasami nawet bardziej, niż sobie człowiek mógłby życzyć. W Legionowie zacieśnianie więzi międzyludzkich doprowadziło do kradzieży.
Młodsi nie wiedzą, ale kiedyś program "Piórkiem i węglem" profesora Wiktora Zina to było coś. Z zapartym tchem oglądało się, jak na papierze trzema kreskami artysta rysował mazowiecki pejzaż z wierzbą, rzeką i żurawiami, i nijak nie potrafiło się tego powtórzyć.
Ludzie gubią różne rzeczy: w autobusach rękawiczki, w krzakach wianuszek ruciany, w barach zdrowe wątroby, na Gościeradowskiej sejfy...
Wiadomo, że kobiety lecą na kwiaty i słodkości. Może właśnie do damskich serc miały przemówić batony, skradzione w walentynki ze szkolnego sklepiku na Bielanach?
Poprosił o dwie dychy na piwo, dostał je i wziął sobie napiwek - są ludzie, którzy staropolską gościnność traktują jednak zbyt dosłownie. Stanisław B. na Żeromskiego na przykład.
W połowie lutego w domu należącym do starszej kobiety jeden bezdomny zaatakował drugiego.
Robert Z. brał, co było: wśród jego łupów znaleźć można radia CB, zasilacz do latarki, ładowarkę, rozdzielacz, wędki, ubrania, kosmetyczkę oraz laptop, wilgotnościomierz i termometr. Po serii włamań zatrzymała go białołęcka policja.
Przywykliśmy do tego, że kredyt usiłują wyłudzić pojedyncze osoby. Ale na Woli łamie się wszelkie schematy: policjanci zatrzymali cztery osoby, które chciały naciągnąć bank na blisko ćwierć miliona.
Podobno jak jest mróz, to złodzieje przenoszą się do centrów handlowych, gdzie mają większe szanse na łup. Na Białołęce wręcz przeciwnie: bardziej opłaca im się marznąć, bo zysk większy.
LINKI SPONSOROWANE