Ślamazarna i źle zorganizowana poczta
4 stycznia 2013
Wielokrotnie pisaliśmy o problemach mieszkańców Białołęki z terminowością poczty i listonoszy. Niestety, wygląda na to, że wciąż nie jest lepiej. Kłopotem też jest to, że w jednej placówce trzeba odebrać polecony, a w drugiej paczkę. - Dwie godziny w plecy - mówi mieszkanka.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Czasy są takie, że wielu ściemnia, ale tym razem okazało się, że do większości z nich faktury nie dotarły. Przecież w ciągu dwóch tygodni dwa razy doszedłby list do Nowego Jorku. Drugi koniec Warszawy albo nawet sąsiednia dzielnica wymaga więcej czasu? Jak ta nasza poczta działa? - pyta oburzony pan Wojciech.
Niestety, pytanie mieszkańca Białołęki pozostanie bez odpowiedzi. Poczta dyplomatycznie wyjaśnia zasady działania systemu przesyłek. - Przy ulicy Myśliborskiej znajdują się dwie skrzynki nadawcze. Opróżnianie ich odbywa się dwukrotnie w ciągu dnia (ok. 12.30 i 15.30).
Tyle teorii na temat jakości pracy pocztowców. Czytelniczka ze wschodniej części Białołęki podaje kolejny przykład na lekceważenie mieszkańców. - To jakiś kosmos. Jednego dnia listonosz zostawił mi dwa awiza. Jedno na odbiór listu, drugie - na paczkę. Okazało się, że nie mogę wszystkiego odebrać w jednym miejscu. Musiałam ganiać pomiędzy pocztami na Skarbka z Gór i Mochtyńskiej i oczywiście w obu miejscach odstać w niemałej kolejce - skarży się czytelniczka.
Rzecznik Poczty Polskiej kolejny raz krótko i dyplomatycznie opowiada o strukturze organizacyjnej. - W agencji pocztowej przy ulicy Mochtyńskiej wydawane są jedynie awizowane przesyłki listowe. Ze względu na godziny pracy placówki, która czynna jest w poniedziałki, środy i piątki w godzinach 10.30-19, a we wtorki i czwartki 8-16.30, nie jest możliwe awizowanie paczek pocztowych. Jest to związane z systemem pracy sortowni przesyłek, do której awizowane paczki powinny docierać do godziny 20 - wyjaśnia Baranowski.
- Panie z agencji na Mochtyńskiej mówiły mi, że wielokrotnie prosiły dyrekcję Poczty Polskiej, aby paczki do nich trafiały, bo tego życzą sobie mieszkańcy - mówi nasza czytelniczka. - Niestety, zarząd Poczty twardo obstaje przy tym, że to niemożliwe. Najwyraźniej lenistwo i wygoda pracowników Poczty są ważniejsze niż jej klienci. To oburzające. Na odebranie listu i paczki straciłem ponad dwie godziny.
AS
.











































