Akcja białołęckiej policji na Trasie Toruńskiej
11 kwietnia 2016
Choć powiedzenie "przyjedź do Polski, twoje auto już tu jest" straciło na znaczeniu w ostatnich latach, to wciąż jednak są przesłanki, by traktować je na poważnie. Ot, przykład z Trasy Toruńskiej...
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
Policjanci pojechali i rzeczywiście: przy wjeździe na trasę od Modlińskiej zauważyli rzeczoną limuzynę. Próbowali zatrzymać samochód, ale jego kierowca nie tylko nie zwolnił, ale zaczął uciekać. A później już tradycyjnie - krótki pościg, zatrzymanie uciekiniera i przesłuchanie. Kierowcą okazał się 33-letni Rosjanin, BMW faktycznie zmieniło właściciela za zachodnią granicą a samochód rzeczywiście wycenia się na blisko 500 tysięcy złotych. Rosjanin trafił pod opiekę wydziału ds. walki z przestępczością zorganizowaną a limuzyna - na policyjny parking.
TW Fulik
Autor zamieszcza swoje teksty
na podstawie informacji pozyskanych operacyjnie od służb mundurowych











































