Zielone światło dla lapidarium?
14 grudnia 2007
Wieloletnia batalia o zachowanie ocalałych nagrobków cmentarzy niemieckich na półmetku.
Cmentarz ewangelicki na Ruskowym Brodzie jest jednym z kilku obiektów, świadczących o bogatej historii tych terenów, gdzie obok Polaków i katolików mieszkali ludzie innych wyznań i narodowości.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Zresztą wielu potomków osadników, przybyszów z północnych Niemiec, po których pozostały na terenie Białołęki i oś-ciennych gmin małe nekropolie, zasymilowało się z miejscową ludnością - jak to często miało miejsce w historii naszego kraju.
Od kilku lat o powstrzymanie dewastacji miejsca pochówku i uratowanie zacho-wanych płyt nagrobnych samotnie walczyła mieszkająca w pobliżu Teresa Falkow-ska. Zanim zamieszkała na Białołęce nic nie wiedziała o cmentarzach. Ten na Rus-kowym Brodzie odkryła podczas spaceru. Zaczęła wertować literaturę i... nic nie znalazła. Sama wzięła się więc do pracy. Opis jej działań i poczynionych ustaleń na temat cmentarzy ewangelickich na terenie Białołęki znaleźć można m.in. w szkicu zamieszczonym w "Kronice Warszawy" 1/2006 i "Spotkaniach z Zabytkami" 1/2005.
Z coraz liczniejszej grupy nowych mieszkańców zielonej Białołęki wyodrębniła się spora grupa, która - jak się wydaje - wygrała batalię o uratowanie ocalałych do dziś nagrobków. Po raz pierwszy od kilkunastu lat urzędnicy Białołęki przychylili się do wniosku mieszkańców i starają się o pieniądze na uporządkowanie terenów cmentarzy i zbudowanie lapidarium.
Historia tych starań jest bardzo długa. Sięga czasów, gdy na zielonej Białołęce mieszkali wyłącznie autochtoni. Po raz pierwszy tematem zajęło się "Echo" (jeszcze jako "Echo Nadwiślańskie") ponad 12 lat temu. Było to przy okazji akcji Sprzątania Świata. Wówczas w krzakach na Brzezinach dzieci odkryły stare groby. Wtedy szło się do nich polnymi drogami wśród pól uprawnych. Wkoło rosły zboża i warzywa. Dla dzieci, młodych nauczycieli oraz dziennikarzy "Echa" było to niezwykłe odkry-cie, bo szybko stało się jasne, że nie są to pojedyncze groby, lecz stary, zniszczony cmentarz, którego nie sposób znaleźć na mapie Warszawy.
Z kolei starzy nauczyciele i dyrektor miejscowej szkoły powiedzieli nam wtedy, że to żadne odkrycie, bo o istnieniu tych cmentarzy wiedzą wszyscy okoliczni mieszkańcy, a na niektórych grobach co roku 1 listopada palą się znicze.
Kilka lat później, pierwszy poważny artykuł na ten temat napisali Bartłomiej Janicki i Michał Pilich w wydawanym dekadę temu magazynie "Puls Warszawy". Cały tekst można przeczytać na naszej stronie. Zaproponowali wówczas: "Naj-rozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się przeniesienie ocalałych nagrobków na jeden z cmentarzy i urządzenie swoistego rodzaju lapidarium. Biorąc pod uwagę rozpoczętą już budowę osiedli na Brzezinach, najlepszym do tego celu byłby cmentarz w Augustówku. Czy jednak pomysł ten poprą władze gminy? Pamiętajmy, że historia osadników niemieckich jest częścią historii Białołęki. Lapidarium mogło-by stać się niepowtarzalnym w skali warszawskiej zjawiskiem, interesującym obiektem, który gmina mogłaby wpisać na listę swoich zabytków. Przecież nie ma ich zbyt wiele."
Niestety poprzednie władze Białołęki, chociaż często zmieniali się koalicjanci Jerzego Smoczyńskiego, nigdy nie zajęły się sprawą, mimo wielu artykułów m.in. na łamach "Echa Białołęckiego", "Herolda Białołęckiego", "Gazety Wyborczej" czy "Nowej Gazety Praskiej" oraz w wydanej przez Białołęcki Ośrodek Kultury książce "Historia Białołęki" (wyd. II).
- Cmentarzami powinni się zająć ci, do których one należą - odpowiadał zwykle na pytania dziennikarzy były burmistrz Jerzy Smoczyński, a jedne z najbardziej wartościowych zabytków dzielnicy niszczały w krzakach, były dewastowane przez wandali, a nawet używane jako budulec fundamentów okolicznych domów, co po-twierdzają starzy mieszkańcy Brzezin.
Na wiosnę tego roku Teresa Falkowska zaprezentowała sąsiadom - mieszkań-com zielonej części dzielnicy historię cmentarzy jako miejsca pochówku dawnych mieszkańców Białołęki - niemieckich osadników z XVIII-XIX wieku, którzy przybyli na te ziemie w celu osuszania bagien. Z inicjatywy Partnerstwa Ulic Zielonej Biało-łęki w sierpniu 2007 r. mieszkańcy utworzyli Komitet dla Zachowania Dziedzictwa Historycznego Białołęki. Troska o ochronę dóbr kultury i historii dzielnicy połączyła ludzi w różnym wieku, różnego wyznania i różnych zawodów.
Na początku do władz dzielnicy skierowano postulaty w sprawie uporządkowa-nia terenów dawnych ewangelickich cmentarzy. Dotyczy to nekropolii przy Rusko-wym Brodzie oraz przy ulicy Kamykowej. Członkowie komitetu wskazali również potrzebę budowy lapidarium z ocalałych płyt nagrobkowych i zachowanie terenów cmentarzy jako terenów zielonych. W dalszej perspektywie zaproponowano utwo-rzenie Izby Historycznej, jako miejsca spotkań dla dzieci i młodzieży. W paździer-niku br., przed zbliżającym się Świętem Zmarłych, harcerze z 51 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej ZHP "Venturi" wykarczowali krzaki i zebrali śmieci do dwóch kontenerów podstawionych przez wydział ochrony środowiska. Po uporządkowaniu cmentarza na Ruskowym Brodzie, okoliczni mieszkańcy ujrzeli odsłonięte pomniki, a w dniach 1 i 2 listopada na wszystkich epitafiach zapłonęły znicze. Partnerstwo Ulic Zielonej Białołęki zebrało podpisy pod społeczną inicjatywą dotyczącą cmen-tarzy - efektem było poparcie około 400 osób. Akcja była prowadzona między in-nymi w trakcie zorganizowanego przez Stowarzyszenie Zielona Białołęka pikniku.
W odpowiedzi na akcję, władze Białołęki zorganizowały spotkanie umożliwia-jące prezentację inicjatywy przedstawicielom Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Stołecznemu Konserwatorowi Zabytków i Towarzystwu Opieki nad Zabytkami. Jego efektem jest plan działań na najbliższą przyszłość.
Pierwszym i zasadniczym problemem była kwestia własności gruntów. Ze względu na małą liczbę wiernych na tym terenie i brak możliwości roztoczenia opie-ki nad miejscowymi, starymi cmentarzami, Kościół Ewangelicki nie wystąpił, w określonych przepisami prawa terminach, o zwrot tych nieruchomości i w efekcie na mocy przepisów dekretu z 1946 roku o majątkach opuszczonych i poniemiec-kich, cmentarz w 1956 roku stał się własnością Skarbu Państwa. Obecnie władze dzielnicy muszą wystąpić z wnioskiem do sądu o potwierdzenie, iż teren jest fak-tycznie własnością Skarbu Państwa. Na tym tle toczy się bowiem spór urzędów, podzielone zdania są też wśród prawników. Przepisy nie są jednoznaczne i jest możliwe, że cmentarze powinny zostać skomunalizowane na mocy przepisów III RP.
Przedstawiciele ewangelików złożyli na ręce burmistrza oświadczenie, że nie zgłaszają roszczeń majątkowych do działek, na których znajdują się cmentarze i nie zamierzają ubiegać się o uzyskanie do nich prawa własności. Otwarta została droga do pełnej realizacji społecznej inicjatywy. Członkowie komitetu zachęcają do kontaktu wszystkich mieszkańców zainteresowanych nie tylko tematem cmentarzy ewangelickich, czy osadnictwem na terenach Białołęki, ale też po prostu historią miejsca, w którym mieszkają.
Ze strony internetowej www.mojabialoleka.pl można z kolei wysłać pocztówkę do władz z poparciem inicjatywy dotyczącej cmentarzy ewangelickich.
Chciałoby się powiedzieć - nareszcie, choć do finału jeszcze daleko. Inicjatywa cieszy i smuci jednocześnie. Cieszy, bo uratowane zostaną resztki cmentarzy niemieckich. Smuci - bo trzeba było napływu dużej populacji młodej inteligencji, żeby poruszyć sumienie wszystkich ludzi odpowiedzialnych za los nagrobków. A przecież temat od 1998 roku - czyli od czasu opublikowania artykułu Janickiego i Pilicha jest świetnie znany varsavianistom.
Dziennikarz "Echa" był na wszystkich cmentarzach zarówno podczas pamiętnej akcji Sprzątania Świata, jak i dziś. Po sporej części grobów nie ma już śladu.
Bartek Wołek
przy współpracy przedstawicieli Komitetu dla Zachowania Dziedzictwa Historycznego Białołęki oraz Partnerstwa Ulic Zielonej Białołęki: Agnieszki Borowskiej,
Teresy Falkowskiej, Rafała Ignasiaka i Krzysztofa Madeja

![]() |
![]() |



















































