W krzaczki za potrzebą
8 maja 2009
W miejscach publicznych bezwzględnie brakuje toalet i o ile dorosły człowiek potrafi wytrzymać, to z dziećmi nie jest już tak łatwo.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Wszystko jest wspaniale do czasu. Problem pojawia się, kiedy ktoś z nas odczuje zwyczajną potrzebę fizjologiczną i zastanawia się, gdzie tu się udać.
Prostym rozwiązaniem są toalety typu toi-toi, ale jest ich zwyczajnie za mało. Okolice placów zabaw na Tarchominie i Nowodworach śmierdzą na odległość, ale niby gdzie rodzice mają wysadzić dziecko? Do domu za daleko. Maluch nie wytrzy-ma.
- Obecnie dzielnica planuje budowę toalety w parku Henrykowskim - informuje Bernadeta Włoch Nagórny, rzeczniczka białołęckiego urzędu.
I dobrze, ale dlaczego nie planuje ich w innych - o wiele bardziej uczęszcza-nych miejscach?
Dorosły, gdy zdrowy, nie ma większych problemów z utrzymaniem swoich fiz-jologicznych potrzeb na wodzy i na ogół zdąży do domowej ubikacji. Dziecko jed-nak ma bardziej liberalne podejście do terminu "wytrzymaj" i jak mus, to mus. Gdzie wobec tego dziecię nasze ma się udać za potrzebą, skoro publicznych toalet w miejscach dla dzieci przeznaczonych brakuje?
Krzaczki, jeśli są, służą za szanujący intymność szalet. Gdy krzaczków nie ma - sąsiedzi placów zabaw muszą godzić się z widokiem wypiętych pup i zapachem coraz intensywniejszym z każdym letnim miesiącem. Ale przecież do wszystkiego można się przyzwyczaić, więc po co właściwie podnosimy larum?
- Oczywiście lepszym rozwiązaniem byłyby toalety zbudowane, ze stałym do-stępem do bieżącej wody, ale dlaczego dzielnica i administracje nie stawiają przy-najmniej toi-toiek? - pyta matka z Nowodworów.
bk, wt
![]() |
![]() |










































