Stało się: Mehoffera jak Narodowy - pod wodą
17 października 2012
Dwa tygodnie temu pisaliśmy o obawach mieszkańców Mehoffera, że po zasypaniu przez ZDM rowu po większym deszczu ulica zacznie tonąć w wodzie. Nie trzeba było długo czekać - stało się. Dziś w nocy jezdnia była nieprzejezdna.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
.. - ironizuje jeden z mieszkańców, który podobnie jak inni, już jakiś czas temu przewidywał, że dojdzie do takiej sytuacji.
Mieszkańcy pytają, dlaczego podczas przeprowadzonego ostatnio remontu Mehoffera, przy okazji nie wykonano nowych rowów, dlaczego podczas budowy kanalizacji nie pomyślano o studniach chłonnych na deszczówkę. - Przecież ten asfalt za dwa lata znów będzie do wymiany - denerwują się kierowcy.
- Ostatnia wymiana nawierzchni drogi na ul. Mehoffera nie ma nic wspólnego z gromadzeniem się wody w najniższym punkcie na tej ulicy. Nie ma tutaj absolutnie żadnej mowy o błędach wykonawcy podczas awaryjnej naprawy - mówi Karolina Gałecka z Zarządu Dróg Miejskich. - Problemem jest brak odwodnienia, które było co prawda przez ZDM wykonane na terenie prywatnym mniej więcej trzy lata temu, natomiast w tej chwili na prośbę właściciela działki, na której znajdował się rów, byliśmy zmuszeni go zlikwidować. Jest to teren prywatny i nie możemy działać bez zgody właściciela. Nie można wykonać odwodnienia w innym punkcie z uwagi na fakt, że granice działek są usytuowane zbyt blisko ulicy - twierdzi rzeczniczka ZDM.
Co ciekawe nieco inne podejście do tematu ma np. starostwo legionowskie, które nie wyobraża sobie remontu jakiejkolwiek drogi bez odwodnienia. - Nie wszędzie jest kanalizacja deszczowa. Trzeba więc szukać innych sposobów, by woda nie zbierała się na ulicy. Nie chodzi tylko o niedogodności dla mieszkańców, ale też samą nawierzchnię, która po kilku latach byłaby w bardzo złym stanie - tłumaczy wicestarosta Robert Wróbel.
Anna Sadowska
.












































