Sąd: wójt Nieporętu i wiceprzewodniczący rady winni
10 września 2013
Dwa lata zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz po pięć tysięcy złotych grzywny z zamianą na areszt - taki wyrok usłyszeli Sławomir Maciej M. i Marian O., nieporęccy samorządowcy, oskarżeni o jazdę pod wpływem alkoholu w styczniu 2012.
Niezwykłe nagranie z lasu. Jeleń pojawił się tuż za kaczkami
Fotopułapka w Nadleśnictwie Pułtusk zarejestrowała wyjątkową scenę nad wodą. Na pierwszym planie odpoczywały kaczki krzyżówki, a tuż za nimi majestatycznie przeszedł jeleń byk z porożem pokrytym scypułem.
Odmówili badania alkomatem, więc w komendzie została pobrana im krew do badań. Wyniki były niekorzystne: wiceprzewodniczący miał 0,26 promila alkoholu we krwi, a wójt 0,2. W tajemniczych okolicznościach próbki krwi zniknęły podczas transportu między komendami w Legionowie i Nieporęcie, później próbki pobierano powtórnie - jednak we krwi "drugiego sortu" alkoholu było na tyle mało, że policyjni laboranci nie mogli ustalić, ile go było w chwili zatrzymania.
Proces miał więc drugie oraz trzecie dno i istniała obawa, że wójtowi i radnemu się upiecze: brak dowodów, brak winnych, wszystko to majaki i insynuacje. Myli się ten, kto twierdzi, że wyrok skazujący oznacza koniec kariery samorządowej obu panów. Sędzia Anna Szeląg przychyliła się jednak do wniosków prokuratury i opierając się na zeznaniach policjantów ze stołecznej drogówki oraz opinii biegłych uznała, że oskarżeni samorządowcy mieli we krwi po 0,5 promila - czyli graniczną ilość określaną jako stan nietrzeźwości - i wymierzyła im 10 września kary grzywny i zakazu prowadzenia pojazdów.
To jeszcze nie koniec...
Myli się ten, kto twierdzi, że wyrok skazujący oznacza koniec kariery samorządowej obu panów. Owszem, według ordynacji wyborczej prawo wybieralności tracą skazani prawomocnym wyrokiem sądu, ale tylko w przypadku, jeśli karą jest pozbawienie wolności. Ponieważ kara wymierzona przez sąd w Legionowie to grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów - wójt M. oraz wiceprzewodniczący O. nawet po uprawomocnieniu się wyroku mogą dalej sprawować swoje urzędy. Nie muszą nawet składać apelacji - ich stołkom nic nie zagraża, chyba że prokurator uzna, że jego argumenty nie zostały właściwie ocenione. Jak widać, cała szopka z powtórnym pobieraniem krwi, tłumaczeniem bełkotu pękniętą sztuczną szczęką czy niskim poziomem cukru we krwi się opłaciła.
Kolejny stresujący czas w życiu samorządowców przyjdzie na jesieni przyszłego roku - wtedy będą trwać w niepewności, czy wyborcy mają krótką pamięć. Ale do tego czasu jeszcze dużo wody upłynie w Zalewie Zegrzyńskim...
(wt)
.















































