Rusza lawina dogęszczania legionowskich osiedli
25 lutego 2016
Niedawno pisaliśmy o protestach mieszkańców przeciwko budowie przez Spółdzielnię Mieszkaniową Lokatorsko-Własnościową nowego bloku przy Broniewskiego. Tymczasem spółdzielnia chce dalej dogęszczać osiedla. Problemem zajęli się legionowscy radni. Ale czy zdołają pohamować dogęszczenia?
Także tutaj mieszkańcy zapowiadają, że będą protestować. Do połączenia sił namawiają aktywnie zaangażowani w protest mieszkańców przy Broniewskiego Bogdan Kiełbasiński ze stowarzyszenia Nasze Miasto Nasze Sprawy i przedstawiciel niedawno założonego Stowarzyszenia Legionowskich Lokatorów - Cezary Orłowski.
- To chyba jedyna droga. Gdy protesty są rozproszone i dotyczą partykularnych interesów, szans na wygraną z imperium prezesa Rosiaka właściwie nie ma. Ale jak zbierzemy dwa tysiące podpisów, jak przyjdziemy wszyscy pod spółdzielnię, to może wreszcie przestanie się zachowywać jak władca niezależnego księstwa składający wasalne hołdy panu prezydentowi - mówi od początku zaangażowany w protesty mieszkaniec bloku numer 7 przy Broniewskiego 4.
O dach nad głową?
W najświeższym miesięczniku spółdzielni "Kontakty" ukazał się artykuł podpisany przez B. Sawczuk zatytułowany "Budujemy". Dość pokrętnie propagandowy. Czytamy w nim m.in.: "Choć budynek nie ma jeszcze pozwolenia na budowę, chęć zakupu znajdujących się w nim mieszkań zadeklarowało już kilkadziesiąt osób. Są to ludzie, którzy szukają dachu nad głową. Czy można im go odmówić (...)?". - Jeśli pomiędzy blokami z lat 70-tych i 80-tych stawia się kolejną "plombę", którą natychmiast odgradza się zajmując dotychczasowy plac zabaw, boisko, teren zielony mieszkańcom okolicznych bloków, to taka działalność jest bardzo szkodliwa - mówi radny Artur Żochowski. Taka propaganda to moim zdaniem Himalaje bezwstydności. Bo ludzie, którzy naprawdę szukają dachu nad głową, nie mają w SML-W czego szukać. Na te mieszkania ich po prostu nie stać. Nawet prezes Rosiak w wywiadzie dla Rzeczpospolitej przyznawał, że większość nabywców lokali w nowych blokach to ludzie, którzy już mieszkania mają, a kupują nowe jako lokatę kapitału. Stąd potem bloki widmo, w których połowa mieszkań idzie pod wynajem, a niektóre nawet niewykończone stoją sobie miesiącami puste. Po co więc pisać bzdury o "ludziach szukających dachu nad głową"?
Ratusz też dogęszcza
W tej polityce prezesa Rosiaka ramię w ramię idzie z nim pod rękę legionowski ratusz. Mieszkań komunalnych nie ma, tymczasem nasi włodarze niebawem zaczną budować na osiedlu Piaski blok z lokalami na sprzedaż. Bardzo się z tym śpieszą. Kończy się przetarg na wykonawcę, prace mają ruszyć wiosną. Także w tym przypadku mieszkańcy protestują. Nowy budynek będzie miał cztery kondygnacje naziemne i częściowo ukryty pod ziemią parking. Będzie miał 30 mieszkań, ma tu powstać także przychodnia i przedszkole. Jedyna pociecha, że cena mieszkań będzie atrakcyjna, bo miasto - zgodnie z prawem - nie może na mieszkaniach zarabiać. Podobne bloki miasto już wybudowało na os. Młodych. Tajemnicą poliszynela jest także to, że niektóre mieszkania zostały kupione przez osoby powiązane z lokalnymi politykami. Czy tym razem będzie tak samo?
Radni chwycą za hamulec?
Problem ciągłego dogęszczania legionowskich osiedli dostrzegli wreszcie radni. Już wcześniej zresztą poparli protest mieszkańców Broniewskiego, ale prezydent Smogorzewski odmówił zmiany studium zagospodarowania. Na lutowej sesji rady miasta część radnych wystąpiła z ostrą krytyką planów dogęszczania SML-W. - Chciałbym się dowiedzieć, czy my jako rada mamy jakikolwiek wpływ na dogęszczenia miasta? - pytał Andrzej Kalinowski. - Jeśli pomiędzy blokami z lat 70-tych i 80-tych stawia się kolejną "plombę", którą natychmiast odgradza się zajmując dotychczasowy plac zabaw, boisko, teren zielony mieszkańcom okolicznych bloków, to taka działalność jest bardzo szkodliwa - przekonywał Artur Żochowski. Przewodniczący komisji rozwoju miasta Mirosław Pachulski zaproponował, aby wyznaczyć wolne przestrzenie między blokami i zmienić dla nich plany zagospodarowania, co skutecznie zatrzymałoby wciskanie tam nowych bloków. Pomysł może i dobry, tyle że nie wiadomo, kiedy taki plan mógłby powstać. Hamowanie dogęszczeń może się okazać po pierwsze mało skuteczne, bo znów może je zablokować prezydent, po drugie spóźnione, bo może okazać się, że w momencie uchwalania nowego planu, przestrzenie, które miały być przezeń chronione już zostaną zabudowane.
(wk)