Plac Kasztelański oddać dzieciom czy dorosłym?
4 maja 2016
Dawny rynek Jelonek zmienił swoje oblicze w ostatnich latach, ale nadal daleko mu do ideału, jakiego chcą mieszkańcy. Są jednak szanse na dalsze zmiany. Pozostaje otwarte pytanie: w którym kierunku?
Sarny kontra deweloperzy. Czy przyroda przetrwa napór betonu?
Na warszawskim Chrzanowie wciąż można spotkać sarny, choć wokół rosną nowe osiedla. Mieszkańcy pytają, co stanie się ze zwierzętami, gdy przyroda przegra z betonem. Radni apelują o przeniesienie zwierząt, a Lasy Miejskie odpowiadają: sarny radzą sobie w miastach.
Sytuacja trwa od lat - już w 2012 były na to szanse. Kamer jednak nie było, bo nie było na nie pieniędzy. Jesienią ubiegłego roku pojawiła się iskierka nadziei, że plac wzbogaci się o Warszawskie Centrum Lokalne, ale szybko zgasła - lokalizacja nie została wytypowana przez stołecznych ekspertów. Sąsiedzi placu nie chcą czekać na działania dzielnicy czy miasta - do budżetu partycypacyjnego zgłosili projekt, w którym postulują nie tylko monitoring, ale też rozbudowę istniejącego już placu zabaw.
Ostatnie prace prowadzono tu 11 lat temu i warto byłoby go odświeżyć i dołożyć sprzętów do zabawy - twierdzi Emilia Kuczyńska-Wieczorek, projektodawczyni. - Teren placu zabaw zostałby ogrodzony płotem, aby nie było możliwości łatwego wydostania się na zewnątrz przez dzieci, jak również dostępu zwierząt z zewnątrz - argumentuje.
A przy okazji pojawiłby się monitoring. Koszt stosunkowo niewielki - 90 tysięcy złotych. Warto? Wystarczy poprzeć pomysł w czerwcowym głosowaniu.
Tyle tylko, że nie wszyscy są zdania, że Plac Kasztelański potrzebuje właśnie sprzętów do zabaw. - Można by dogęścić zieleń na istniejących kawałkach trawnika na skraju Placu od Powstańców, by tworzyła zwarty szpaler/żywopłot. Byłoby estetycznie i choć trochę osłaniało, również bawiące się dzieci, od hałasu i zanieczyszczeń - mówi Grzegorz.
Przeciwny rozbudowie jest inny mieszkaniec okolicy. - Niech deweloperzy budujący w okolicy wygospodarują na swoich działkach tereny dla dzieci, a nie plac miejski z zielenią ma być grodzony pod plac zabaw.
- A ja uważam, że miejsc dla dzieci nigdy nie za dużo. Sam byłem na tacierzyńskim przez pewien okres i codzienne wizyty na osiedlowym placu zabaw były zbyt monotonne i dla mnie i dla dziecka - odpowiada mu internauta na stronie budżetu partycypacyjnego. - Poza tym te niektóre osiedlowe place zabaw to tylko huczna nazwa i mają niewiele wspólnego z terenem rekreacyjnym. Skoro jest na Placu Kasztelańskim jakiś zalążek, to czemu go nie rozwinąć?
Powstaje pytanie - czy rozbudowywać plac zabaw i "oddać" plac dzieciom czy inwestować w monitoring, zieleń i ławki dla starszych? A może porzucić pomysł prac na Placu Kasztelańskim, bo rozrywkę powinni zapewnić właściciele okolicznych osiedli? Czekamy na Wasze opinie.
(wt)
.















































