Domówki w Parku Magiczna. "To stała grupa imprezowiczów"
19 kwietnia 2016
Dla kogo jest Park Magiczna? Dla dzieci? Pudło. Dla rodzin? Też nie. Zatem - dla kogo?
Sroka zatrzyma inwestycję, człowiek straci dom. Warszawski teatr absurdu
Być może Franz Kafka, gdyby żył w Warszawie roku 2026, zmieniłby nieco historię człowieka walczącego z machiną państwa. Bohater budziłby się rano i dowiadywał, że jego dom zostanie zburzony pod ścieżkę rowerową, ale stojące pośrodku planowanej ulicy drzewo będzie ocalone, bo cały aparat administracyjny wpadł w panikę, gdy w gnieździe na tymże drzewie wykluły się pisklęta.
- Pytanie: jaki ma sens monitoring i ochrona, która w ogóle nie reaguje? W zeszłym roku zamontowano ogrodzenie, które nie jest zamykane na noc, a w dodatku z "dziurami" i pozostawionymi elementami po budowie oraz rozjeżdżone trawniki i chodniki. Drewniane domki doczekały się odnowy na jesieni, ale znów są zdewastowane poprzez śmieci i bazgroły na ścianach, a ławki są tak brudne, jakby ktoś cały czas po nich chodził. Policja przyjeżdża na nasze wezwania, ale nie przynosi to żadnego skutku. Jakie koszty generuje dla miasta grupa tych samych dziesięciu imprezowiczów( patrole policji, monitoring, ochrona, wszelkie naprawy i nieprzespane noce mieszkańców z naprzeciwka )? Wszystko, aby grupa około dziesięciu osób miała świetną zabawę - podkreśla.
Z jednej strony - Czytelnik ma zupełną rację. Nie może być tak, że grupka rozwydrzonych wandali terroryzuje park i okolicę. Z drugiej jednak - czy z powodu dziesięciu osób należy zaprzestać napraw? Być może policyjne interwencje nie są tak skuteczne, jak chcieliby mieszkańcy? Policja twierdzi, że reaguje na każde zgłoszenie. Tyle że było ich niewiele. - W ciągu ostatnich miesięcy interweniowaliśmy w tej okolicy kilkakrotnie - powiedziano nam w wydziale prasowym białołęckiej policji.
- Monitoring, jakim objęty jest park, jest włączony w system sąsiedniego osiedla - mówi Marzena Gawkowska, rzecznik Białołęki. - Tamtejsi ochroniarze, na mocy umowy między dzielnicą a deweloperem, są zobowiązani do powiadamiania służb, jeśli na terenie parku dzieje się coś niedobrego.
Może zatem warto uczulić sąsiadów, by konsekwentnie wzywali policję, gdy tylko zaczynają się ekscesy? A my pytamy pozostałych czytelników - co zrobić, by w parku było przyjemniej i bezpieczniej?
(wt)
.











































