Zaginiony 54-latek odnaleziony przez strażników miejskich
dzisiaj, 08:43
Strażnicy miejscy odnaleźli 54-latka, którego zaginięcie zgłosiła zaniepokojona żona. Mężczyzna spał na skraju lasu i wymagał pomocy.
Interwencja, do której doszło w nocy z 22 na 23 marca na Białołęce, rozpoczęła się od zgłoszenia dotyczącego hałaśliwej młodzieży na placu zabaw. Po północy do strażników miejskich podeszła roztrzęsiona kobieta, informując o zaginięciu męża.
Zgłoszenie zaginięcia i obawy rodziny
Kobieta relacjonowała, że około godzinę wcześniej jej mąż wracał ze spotkania towarzyskiego. Miał informować ją o swojej drodze, jednak kontakt nagle się urwał. Mężczyzna nie odbierał telefonu, co wzbudziło niepokój - był punktualny, a dodatkowo chorował.
Strażnicy powiadomili dyżurnych, zanotowali dane kontaktowe i rozpoczęli patrol w okolicy, analizując możliwą trasę powrotu 54-latka.
Poszukiwania w lesie i nietypowe odkrycie
Około godziny 1:00 funkcjonariusze udali się w rejon lasu niedaleko ulicy Fortel. W ciemności zauważyli ruch - początkowo były to dziki, które oddaliły się na widok radiowozu.
Na skraju leśnej drogi pozostał jednak nieruchomy kształt, z którego dochodził dźwięk telefonu. Okazało się, że był to poszukiwany mężczyzna, który... spał.
Pomoc i powrót do domu
Strażnicy obudzili 54-latka i sprawdzili jego stan zdrowia. Jeden z funkcjonariuszy, posiadający kwalifikacje z zakresu pierwszej pomocy, zatamował krwotok z rany dłoni. Mimo niskiej temperatury mężczyzna nie był wychłodzony.
Funkcjonariusze skontaktowali się z jego żoną, uspokajając ją, że mąż został odnaleziony, a następnie przewieźli go do domu.
Zalecenia po interwencji
Na zakończenie strażnicy uzyskali od małżeństwa zapewnienie, że następnego dnia zgłoszą się na ostry dyżur, aby lekarz ocenił stan rany mężczyzny.
Red











































