W Falenicy zbudowano kanalizację w... lesie
8 maja 2015
Urzędnicy wydali publiczne pieniądze na budowę kanalizacji w lesie. Wystające z leśnego duktu metalowe włazy dość osobliwie wyglądają w otoczeniu sosen i krzewów. Jesienią zapewne ozdabiają je grzyby. - To kompletny absurd. Wawer chyba cofnął się do czasów głębokiego PRL! - grzmi Marek Wilczyński, były radny dzielnicy. A urzędnicy nie mają sobie nic do zarzucenia.
Tajemnica willi Feiner w Falenicy
Ta brama jest naprawdę tajemnicza. Prowadzi w las. Murowana furtka z napisem "Villa Feiner" stoi przy dzisiejszej ulicy Technicznej prawie osiemdziesiąt lat. Jest pamiątką po ogrodzeniu stojącej tu niegdyś willi. Czy ktoś pamięta jeszcze ten budynek? Próbowałem ustalić, jaka jest geneza tego nietypowego wawerskiego zabytku...
Tym bardziej dziwne jest to, że przy okazji budowy podziemnej sieci w ciągu ulicy Margerytki kanalarze tak się rozpędzili, że pociągnęli blisko ćwierć kilometra kanału prosto w las. Między ulicami Techniczną a Przełęczy spomiędzy mchu i opadłego sosnowego igliwia wystają... okrągłe włazy kanalizacyjne. - To absurd i skandal zarazem! - denerwuje się Marek Wilczyński, były radny dzielnicy Wawer. - Nie mam słów na taką bezmyślność i indolencję urzędników.
Sąsiednie ulice potrzebują kanalizacji. Kłodzka czy Walcownicza wciąż mają szamba! Kto ponosi za to odpowiedzialność? - grzmi były samorządowiec.
Sąsiednie ulice potrzebują kanalizacji. Kłodzka czy Walcownicza wciąż mają szamba! Kto ponosi za to odpowiedzialność? - grzmi były samorządowiec.
Rzecznik wawerskiego urzędu Konrad Rajca uważa, że wszystko jest w porządku. - Kanalizacja była budowana przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji na wniosek mieszkańców, zgodnie z koncepcją, na całej ulicy Margerytki, która jest biegnącą przez las drogą z okolicznymi budynkami, a nie duktem leśnym - informuje urzędnik.
Tak wyglądają dokumenty. A rzeczywistość? Przy leśnym odcinku ulicy Margerytki stoi jeden bieda-domek, a leśna droga to właśnie dukt. Ciekawe, czy na miejscu był ktoś z wawerskiego urzędu? - Kpina. Po prostu kpina - kręci głową Marek Wilczyński. - Tego nawet Bareja by nie wymyślił - załamuje ręce.
A kanalizacja w lesie wesolutko szumi sobie dalej. Prawie jak sosny na wietrze.
Przemysław Burkiewicz
.





































