W Falenicy zbudowano kanalizację w... lesie
8 maja 2015
Urzędnicy wydali publiczne pieniądze na budowę kanalizacji w lesie. Wystające z leśnego duktu metalowe włazy dość osobliwie wyglądają w otoczeniu sosen i krzewów. Jesienią zapewne ozdabiają je grzyby. - To kompletny absurd. Wawer chyba cofnął się do czasów głębokiego PRL! - grzmi Marek Wilczyński, były radny dzielnicy. A urzędnicy nie mają sobie nic do zarzucenia.
Nowe boisko i stoły do ping-ponga już w przyszłym roku
Na terenie Szkoły Podstawowej nr 218 przy ul. Kajki 80 już w przyszłym roku będzie można pograć w ping-ponga, koszykówkę, piłkę siatkową, piłkę ręczną, piłkę nożną a nawet w tenisa, bez obawy o kontuzję z powodu nierównej czy popękanej nawierzchni.
Tym bardziej dziwne jest to, że przy okazji budowy podziemnej sieci w ciągu ulicy Margerytki kanalarze tak się rozpędzili, że pociągnęli blisko ćwierć kilometra kanału prosto w las. Między ulicami Techniczną a Przełęczy spomiędzy mchu i opadłego sosnowego igliwia wystają... okrągłe włazy kanalizacyjne. - To absurd i skandal zarazem! - denerwuje się Marek Wilczyński, były radny dzielnicy Wawer. - Nie mam słów na taką bezmyślność i indolencję urzędników.
Sąsiednie ulice potrzebują kanalizacji. Kłodzka czy Walcownicza wciąż mają szamba! Kto ponosi za to odpowiedzialność? - grzmi były samorządowiec.
Sąsiednie ulice potrzebują kanalizacji. Kłodzka czy Walcownicza wciąż mają szamba! Kto ponosi za to odpowiedzialność? - grzmi były samorządowiec.
Rzecznik wawerskiego urzędu Konrad Rajca uważa, że wszystko jest w porządku. - Kanalizacja była budowana przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji na wniosek mieszkańców, zgodnie z koncepcją, na całej ulicy Margerytki, która jest biegnącą przez las drogą z okolicznymi budynkami, a nie duktem leśnym - informuje urzędnik.
Tak wyglądają dokumenty. A rzeczywistość? Przy leśnym odcinku ulicy Margerytki stoi jeden bieda-domek, a leśna droga to właśnie dukt. Ciekawe, czy na miejscu był ktoś z wawerskiego urzędu? - Kpina. Po prostu kpina - kręci głową Marek Wilczyński. - Tego nawet Bareja by nie wymyślił - załamuje ręce.
A kanalizacja w lesie wesolutko szumi sobie dalej. Prawie jak sosny na wietrze.
Przemysław Burkiewicz
.









































