Ukradli płot na zamówienie?
24 lutego 2015
"Naród kradnie na potęgę" - mówił ORMOwiec w "Rozmowach kontrolowanych". Ta jakże głęboka myśl ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Kradną bowiem nawet... płoty.
Sroka zatrzyma inwestycję, człowiek straci dom. Warszawski teatr absurdu
Być może Franz Kafka, gdyby żył w Warszawie roku 2026, zmieniłby nieco historię człowieka walczącego z machiną państwa. Bohater budziłby się rano i dowiadywał, że jego dom zostanie zburzony pod ścieżkę rowerową, ale stojące pośrodku planowanej ulicy drzewo będzie ocalone, bo cały aparat administracyjny wpadł w panikę, gdy w gnieździe na tymże drzewie wykluły się pisklęta.
- Przęsła bowiem nie były cięte "jak leci", tylko wybierane. No i czemu zginęła także brama i furtka?
Rzeczywiście - płot został ogołocony mocno i wybiórczo. Są miejsca, gdzie fragmenty z żelaza pozostały, choć wokół zieje pustką. - Właściciel oszacował straty na 28 tysięcy złotych, trwa postępowanie policyjne w tej sprawie - mówi mł. asp. Marta Sulowska, rzeczniczka białołęckiej komendy policji. - Będziemy sprawdzać, czy były w dzielnicy podobne zdarzenia.
Jeśli ktoś wie, jakie są obecne losy płotu - proszony jest o kontakt z białołęcką policją.
TW Fulik
Autor zamieszcza swoje teksty
na podstawie informacji pozyskanych operacyjnie od służb mundurowych









































