Nie śpię, bo sygnalizacja świetlna jest głośna
3 września 2015
Okazuje się, że sygnalizatory świetlne mogą nie dawać spokoju mieszkańcom stojących obok nich bloków. Tak jest w przypadku świateł u zbiegu ulic Kasprowicza, Przy Agorze i Sokratesa. - Pikają jak szalone, żeby dać znać niewidomym. Wracam po nocnej zmianie i nie mogę usnąć. Nie można ich przyciszyć? - denerwuje się pan Roman z bloku przy ul. Przy Agorze 28.
Potok Bielański przejdzie do historii? Mieszkańcy alarmują: wody prawie nie ma
Potok Bielański, jeden z charakterystycznych cieków wodnych północnej Warszawy, zmaga się z coraz większym problemem niedoboru wody. Mieszkańcy i radni alarmują, że na wielu odcinkach koryto niemal całkowicie wyschło, a przyczyną są przede wszystkim susze i zmiany klimatyczne.
- Pracuję na kolei, na noce. Kiedy wracam zmęczony ze służby, marzę tylko o prysznicu i wskoczeniu do łóżka. Jednak zamiast słodko śnić o niebieskich migdałach, przeżywam katusze - denerwuje się. Pikanie sygnalizujące zielone światło nie pozwala mu zasnąć. - Rozumiem, że to dla bezpieczeństwa. Ale, na litość boską, można chyba przyciszyć te pikanie? - pyta.
- Sygnały mają służyć przede wszystkim osobom niedowidzącym, tak aby mogli bezpiecznie pokonać jezdnię. Zmiana głośności może spowodować, że osoba niewidoma pomimo światła czerwonego wejdzie na jezdnię, bo sygnał akustyczny nie będzie dostatecznie przez nią słyszany. A przecież w grę wchodzi ludzkie życie. Sygnały akustyczne na przejściach są wyłączane nocą, tak aby nie przeszkadzały okolicznym mieszkańcom w porze snu - odpowiada mu Karolina Gałecka, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.
Przemysław Burkiewicz
.














































