Gadżetowa bitwa warszawsko-bemowska
7 lipca 2015
Kolejna odsłona konfliktu na linii ratusz warszawski - ratusz Bemowa. Pełnomocnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz wymienili zamki w sali sesji ratusza przy Powstańców Śląskich przez co wiceburmistrz nie mógł spotkać się z mieszkańcami. - Pani prezydent może odmawiać spotkań z mieszkańcami w swoim ratuszu, przy Bankowym, dlatego dostała tabliczkę "zakaz wstępu" - grzmi wiceburmistrz Łukasz Lorentowicz. - W sali sesji nie ma prawa odbywać się żadne spotkanie polityczne - odpowiada Grzegorz Popielarz, pełnomocnik pani prezydent.
Wymienili zamki do sali sesji
W poniedziałek w sali sesji bemowskiego urzędu miało odbyć się spotkanie wiceburmistrza dzielnicy, radnych i mieszkańców, a także sympatyków nowego ugrupowania Nowoczesna.
Czy taka będzie przyszłość terenów po Tesco?
Miasto pokazało projekt miejscowego planu zagospodarowania dla terenów po Tesco przy ul. Górczewskiej. Mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi do 22 października. W planach na przyszłość jest m.in. szkoła, park, skwery i usługi publiczne.
pl., jednak 10 minut przed rozpoczęciem spotkania okazało się, że w drzwiach do sali sesji zostały wymienione zamki i nie można wejść do środka. Wejście zostało zastawione przez ochroniarzy, na miejsce wezwano policję. - To działanie wyjątkowo złośliwe. Rozumiem, że pani prezydent chce walczyć z legalnymi władzami Bemowa. Dlaczego jednak mają na tym cierpieć mieszkańcy dzielnicy? - pytał pod ratuszem przy placu Bankowym wiceburmistrz Bemowa Łukasz Lorentowicz.
Tabliczka na drzwi HGW
Po chwili urzędnik wszedł na pierwsze piętro urzędu miasta i do drzwi gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz przykleił tabliczkę "Zakaz wstępu". - Pani prezydent ma w nosie warszawiaków. Ta tabliczka idealnie odzwierciedla jej stosunek do mieszkańców - stwierdził Łukasz Lorentowicz. Po kilku minutach tabliczkę zdjęła sekretarka i zamknęła drzwi gabinetu na klucz.
Grzegorz Popielarz, pełnomocnik pani prezydent do spraw bemowskich, ma zupełnie odmienne zdanie. Uważa, że spotkanie w sali sesji miało mieć charakter polityczny. - Zgodnie z ubiegłorocznym rozporządzeniem burmistrza nie mogą tam odbywać się spotkania polityczne. Chyba, że sala zostanie wynajęta. Salę sesji wynajmują przykładowo działacze Prawa i Sprawiedliwości. Członkowie PO z kolei spotykają się w restauracjach i barach - argumentuje pełnomocnik Popielarz i dodaje, że działania władz Bemowa to hucpa. - Dziwię się Ryszardowi Petru, że chce mieć z takim towarzystwem do czynienia - komentuje. Tymczasem w czwartek o godzinie 18.00 odbędzie się sesja rady dzielnicy. - Czy radni i mieszkańcy także nie zostaną wpuszczeni do tego pomieszczenia? - denerwuje się burmistrz Lorentowicz.
Przemysław Burkiewicz
.












































