REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Wola

Wola Pozytywnie

 

Eksperyment społeczny, czyli absolutnie wyjątkowa Kolonia Wawelberga

  30 marca 2016

Eksperyment społeczny, czyli absolutnie wyjątkowa Kolonia Wawelberga

Kolonia Wawelberga przy Górczewskiej 15 to miejsce na mapie Woli absolutnie wyjątkowe. Zresztą nie tylko Woli, bo Kolonia to ewenement na skalę znacznie większą. W wędrówce po miejscach ważnych dla wolskiej tożsamości nie można tam nie zajrzeć.

REKLAMA

Osiedle powstało w 1898 roku. Za granice miasta władze carskie uznawały wzniesione w drugiej połowie XVIII wieku okopy Lubomirskiego. Do Warszawy w poszukiwaniu pracy i chleba zjeżdżały tłumy. Stolica się dusiła. Opisy Powiśla z "Lalki" Prusa nie odbiegają ani trochę od ówczesnej rzeczywistości. Jako mieszkania biedota wykorzystywała każdą wolną izbę, każdą piwnicę, strych, czy walącą się szopę. Przerażony ciasnotą, zaduchem i warunkami życia niezamożnej części społeczeństwa, bankowiec żydowskiego pochodzenia - Hipolit Wawelberg postanowił ufundować budowę za rogatkami miasta nowego osiedla z przestronnymi, widnymi mieszkaniami i całą infrastrukturą niezbędną do funkcjonowania i skosztowania dobrodziejstw społecznego awansu. Budowa kosztowała sporą na ówczesne czasy kwotę 550 tys. rubli.

Utopista czy marzyciel?

Co Wawelbergowi strzeliło do głowy? Wymyślił sobie, że stworzy mieszkania dla robotników, którzy wynajmą je za niewielkie pieniądze i wreszcie będą mogli godnie żyć. Pomysł podsunęła mu podróż do Anglii. A że był człowiekiem czynu, wziął się po prostu do realizacji projektu. Wawelberg już w przeszłości dał się poznać z działalności filantropijnej. Po ojcu, który przeszedł drogę od tragarza do milionera, przejął świetnie prosperujący bank. Hipolit Wawelberg zmarł rok po ostatecznym zasiedleniu kolonii w 1901 roku. Ale jego eksperyment społeczny trwał. Kolonia wciąż żyła wedle jego zasad, a mieszkanie tu było marzeniem wielu. Także w międzywojniu. Ale zamiast wieść żywot bankiera, walczył w powstaniu styczniowym i musiał wyjechać za granicę. Z woli ojca został bankierem, objął dyrekcję oddziału rodzinnego banku w Petersburgu. Tam już mieszkał na stałe aż do śmierci, ale zasłynął działalnością dobroczynną w kraju. Fundował stypendia dla studentów, organizował ochronki dla sierot i stołówki dla biedoty, wydawał książki i czasopisma, spłacił długi Henryka Sienkiewicza, za niemałe łapówki zbudował pomnik Mickiewicza. Trochę jak Wokulski szansę na wyzwolenie kraju widział w jego cywilizacyjnym rozwoju. I stąd wzięła się właśnie Kolonia Wawelberga.

Koszary dla robotników

Razem z żoną - Ludwiką założył Towarzystwo Tanich Mieszkań i zlecił projekt znanemu architektowi Edwardowi Goldbergowi wyposażając go jednak w szczegółowe wytyczne co do metrażu mieszkań i funkcjonalności całego przedsięwzięcia. I stało się. W sąsiedztwie dominujących w okolicy drewnianych chałup wzniósł trzy murowane domy mieszkalne i trzy budynki socjalne utrzymane w stylistyce zabudowy koszarowej. Mieszkania były widne, wysokie, miały bieżącą wodę, kanalizację, na piętrach mieściły się toalety oraz pierwsze w stolicy zsypy na śmieci.

W sumie do dyspozycji lokatorów było tu 335 jedno- i dwupokojowych mieszkań. Na terenie osiedla była szkoła, ochronka, sklepy, sala zabaw, pralnia, skład węgla, boisko piłkarskie oraz łaźnia. Była też przychodnia, w której urzędował lekarz. Nie tylko leczył, ale i np. bezpłatnie szczepił wszystkich mieszkańców przeciwko ospie.

Dla robotniczej ludności był to prawdziwy luksus. Nic dziwnego, że chcieli tu mieszkać wszyscy robotnicy z pobliskich zakładów i fabryk. Miejsca wystarczyło dla 1200 osób. Później ta liczba rosła. Lokatorzy płacili bardzo niskie czynsze, z których pokrywano koszty napraw i zaplecza socjalnego. Mieszkańcy Kolonii musieli przestrzegać regulaminu. Nie wolno było hodować zwierząt, poza psami ani pić alkoholu.

Kolonia trwa

Hipolit Wawelberg zmarł rok po ostatecznym zasiedleniu kolonii w 1901 roku. Ale jego eksperyment społeczny trwał. Kolonia wciąż żyła wedle jego zasad, a mieszkanie tu było marzeniem wielu. Także w międzywojniu.

Niewielu lokatorów Kolonii przeżyło wojnę. W piątym dniu powstania warszawskiego Niemcy weszli na teren osiedla i wymordowali mieszkańców. Po wojnie mieszkania w Kolonii wciąż były prestiżowe. W większości rozdzielono je zatem miedzy partyjnych dygnitarzy. Mieszkał tu między innymi Hilary Minc. Z czasem znaleźli lepsze mieszkania, a na ich miejsce przychodzili coraz mniej znaczący. Kolonia niszczała. I trwała pozostawiona sama sobie. I tak trwa właściwie do dzisiaj. Praktycznie od lat 50. nie została wyremontowana. Tyle tylko, że historyczny bruk zastąpiono kostką. Wcześniej, w 2003 roku wyburzony został też dawny budynek, w którym mieściła się łaźnia, pralnia i kaplica katolicka. Miejmy nadzieję, że na tym straty się skończą, bo warto to oryginalne miejsce zachować, choćby w otoczeniu szklanych i chromowych domów, co w kontekście marzeń Wawelberga też ma jakoś symboliczne znaczenie.

(wk)

 

Czytaj na ten temat

Polecamy

Komentarze (2)

# Wolazmian

30.03.2016 14:12

Świetne zdjęcia, choć troszkę pomieszane. To z płaskorzeźbą-portretem i powyższe pokazuje dom z ulicy Ludwiki 1, reszta z ul. Górczewskiej czy może jeszcze to jeszcze ul. Leszno?

# Żelazna

15.04.2016 12:42

=> Wolazmian
Górczewska zaczyna się od Młynarskiej, więc nie z Leszna. A zdjęcie portretów faktycznie z ul. Ludwiki 1.
O ile wiem, dom pod adresem Ludwiki 1 też został ufundowany przez fundację Wawelbergów ale po I WŚ, wiele lat po śmierci Hipolita Wawelberga. Było to tzw. Drugie Osiedle Tanich Mieszkań.
więcej na forum

REKLAMA

REKLAMA

Najnowsze informacje

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Artykuły partnerskie

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Kup bilet

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Znajdź swoje wakacje
Powyższe treści pochodzą z serwisu Wakacje.pl    Stanowią one własność prawnie chronioną należącą do Wakacje.pl S.A. i/lub jej partnerów.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Polecamy w naszym pasażu

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA