Drabiny z powyłamywanymi szczeblami
23 września 2011
Ciężko wymówić? Może. Ale jeszcze trudniej wytłumaczyć, po co komuś w centrum Białołęki dwie drabiny. O północy.
Sroka zatrzyma inwestycję, człowiek straci dom. Warszawski teatr absurdu
Być może Franz Kafka, gdyby żył w Warszawie roku 2026, zmieniłby nieco historię człowieka walczącego z machiną państwa. Bohater budziłby się rano i dowiadywał, że jego dom zostanie zburzony pod ścieżkę rowerową, ale stojące pośrodku planowanej ulicy drzewo będzie ocalone, bo cały aparat administracyjny wpadł w panikę, gdy w gnieździe na tymże drzewie wykluły się pisklęta.
43-letni Tadeusz Z. i 52-letni Janusz D. usłyszeli zarzuty kradzieży, przyznali się do nich i poddali karze trzech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Warte 300 złotych drabiny wróciły do właściciela.
Panowie widać porzucili nadzieję na lingwistyczne cuda i od razu wyłożyli kawę na ławę. Słusznie.
TW Fulik na podstawie informacji policji
.









































