REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Bił ją, poniżał, o mało nie zabił - historia ofiary przemocy domowej z Łajsk
REKLAMA

REKLAMA

Bił ją, poniżał, o mało nie zabił - historia ofiary przemocy domowej z Łajsk

Wyzywana i kilkukrotnie pobita przez swojego męża czytelniczka z Łajsk walczy o sprawiedliwość i swój własny dom. W tym wszystkim zadziwia bierność legionowskich organów ścigania.

REKLAMA

Podobnych historii jest zapewne wiele, każdego dnia w całej Polsce. Najpierw szczęśliwe małżeństwo, potem alkohol i przemoc domowa, na końcu rozwód i burzliwa batalia o podział majątku. Historia pani Anny (imię zmienione) z Łajsk nie jest pod tym względem wyjątkowa, a raczej potwierdza przykrą regułę bezkarności sprawców, bezsilności ofiar i często niezrozumiałej indolencji organów ścigania.



REKLAMA

Ma dom, ale jest bezdomna

Pani Anna wraz z córką wyniosła się z domu rodzinnego w czerwcu 2018 roku. Jak wyjaśnia, zrobiła to, gdyż bała się o własne życie. Co ciekawe, dom w Łajskach jest wyłącznie jej własnością, co potwierdza akt notarialny. Jednak pomimo posiadanej własności pani Anna nie może z niej korzystać, ponieważ mieszka tam mąż, a wspólne przebywanie z nim naraża kobietę na utratę zdrowia a nawet życia. Od tamtej pory pani Anna mieszka w domku letniskowym lub tuła się po znajomych. Wiosną ubiegłego roku wniosła sprawę o rozwód z orzeczeniem o wyłącznej winie pozwanego włącznie z wnioskiem o orzeczenie eksmisji męźa, który wraz z nową partnerką zajmuje nieruchomość bez zgody właścicielki - formalnie aktualnej żony. Niestety ta sprawa wciąż się toczy, a w międzyczasie zapewne toczyć się będą kolejne. Tym razem karne.



REKLAMA

"Co ta kur... znowu tu robi?"

Ponieważ pani Anna prowadzi biuro rachunkowe, większość dokumentacji znajdowała się w jej domu. - Każde wejście do domu po dokumenty wiązało się z ryzykiem. Pod moim adresem padały wyzwiska. Był agresywny. W obawie przed pobiciem po swoje rzeczy wchodziłam w asyście policji. Konieczne było zatrudnienie firmy ochroniarskiej, abym wraz z córką mogła zabrać nasze rzeczy z własnego domu - relacjonuje pokrzywdzona. 10 marca br. na teren nieruchomości weszła sama - mąż wraz z kochanką siedzieli w kuchni. Na stole stały puszki po piwie. Usłyszałam jak mąż mówi do partnerki: "(...) co ta kurw... znowu tu robi?". Udawałam, że tego nie słyszę - czytamy w zeznaniach. Kobieta weszła do salonu i ujrzała piec węglowy, który wedle nakazu inspektora budowlanego powinien być zdemontowany ze względu na ryzyko spalenia całego domu. - Powiedziałam, że piec (nielegalnie i niezgodnie z przepisami przeciwpożarowymi zamontowany przez męża - przyp. red.) ma być natychmiast wygaszony i usunięty z domu. W odpowiedzi mąż powiedział, że "mogę go cmoknąć w trąbkę" - wspomina pokrzywdzona. Wzięła więc garnek i napełniła go wodą chcąc ugasić palenisko. Wówczas rozpętało się piekło. - Usłyszałam jak kobieta mówi do mojego małżonka "pozwolisz, żeby ta kur... panoszyła się w twoim domu?" - relacjonuje pani Anna.



REKLAMA

"Wpier... jej"

Dalej już było tylko gorzej. - Zostałam przez niego uderzona głową w okolice czoła i nosa. Słyszałam jak kobieta krzyczy "wpier... jej". Poczułam kolejne uderzenie w prawą stronę głowy. Chciałam się zasłonić, ale poczułam, że ktoś szarpie mnie i łapie za lewą rękę. To była ta kobieta - pomogła mnie przytrzymać. (...) Po dwóch uderzeniach zrobiło mi się ciemno przed oczami. Poczułam bardzo mocne uderzenie w brzuch. Zaczęła mi bardzo silnie lecieć krew z nosa. Nie wiem jak, ale udało mi się uciec z domu. Zadzwoniłam po policję. Nie bardzo pamiętam co było dalej, bo zemdlałam przy samochodzie - czytamy w relacji ofiary. To nie było zresztą pierwsze i niestety nie ostatnie pobicie pani Anny przez agresywnego męża.

Bezczynność organów ścigania

Pokrzywdzona ma żal, że do tej pory miejscowa policja i prokuratura zrobiły niewiele, by ukarać sprawców i pomóc jej odzyskać dom. Mało tego, sprawca czuje się na tyle bezkarnie, że nawet dopuścił się kolejnych czynów, w tym kolejnego pobicia swojej małżonki - tym razem 3 czerwca. - Wieszał na bramie tabliczki z obraźliwą treścią na mój temat - odmowa przyjęcia zgłoszenia, od policjantów słyszałam: "Przecież taka tabliczka to nic wielkiego, poza tym i tak szybko ją zdjęłam". Czy też groźba "Módl się za Annę" napisana przez męża, kiedy policja odmówiła wniesienia wniosku o ukaranie do sądu. Znów "brak podstaw". Sprawy o pobicie również utknęły w prokuraturze, nic się nie dzieje - rozkłada bezradnie ręce. Do tego doszła dewastacja grobu jej ojca, lecz policja dość szybko umorzyła śledztwo, nawet nie informując o tym pokrzywdzonej.

Sprawy w końcu ruszyły

Poprosiliśmy o komentarz legionowską policję i prokuraturę - co w tej sprawie się dzieje i czy sprawca ma podstawione zarzuty? Śledczy usprawiedliwiają się, iż dopiero 1 lipca wpłynęła kserokopia dokumentacji medycznej od pokrzywdzonej i dopiero wówczas powołany przez prokuratora biegły lekarz medycyny na podstawie tej dokumentacji będzie mógł dokonać oceny. - Dopiero w przypadku przekształcenia postępowania w fazę in personam (przeciwko konkretnej osobie - przyp. red.) będzie możliwe zastosowanie wobec podejrzanego środków zapobiegawczych, gdy zaistnieją ku temu podstawy - informuje prokurator Katarzyna Ryniewicz-Smela.

Co ciekawe, tuż po zadaniu przez naszą redakcję pytań prokuraturze, pokrzywdzona otrzymała postanowienie o objęciu ściganiem z urzędu jej oprawców. "Błyskawicznie" został też sporządzony przez prokuratorów dość obszerny akt oskarżenia, który wpłynie do legionowskiego sądu. Sprawie będziemy się nadal przyglądać.

(MP)


  • Poleć
  • Udostępnij
  • Polub Tu Legionowo




Ten tekst nie ma jeszcze komentarzy na forum. Twój może być pierwszy...


  Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (tj. adresu IP, który zapisze się automatycznie) przez Echo Media Plus sp. z o.o. z siedzibą w Legionowie, ul. Wspólna 3.
Niniejsza zgoda jest warunkiem koniecznym do skomentowania artykułu i/lub opublikowania posta na forum portalu tustolica.pl zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.
Dane osobowe są przetwarzane w sposób zapewniający ich bezpieczeństwo i poufność. Z Inspektorem Ochrony Danych można kontaktować się mailowo pod adresem poczty elektronicznej: rodo@gazetaecho.pl.
Dane osobowe są przetwarzane wyłącznie w zakresie celu ich podania, tj. skomentowania artykułu i/lub opublikowania posta na forum portalu tustolica.pl.
W tym wypadku nie jest możliwe wycofanie zgody na przetwarzanie danych osobowych w postaci adresu IP.
Mają Państwo prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w zakresie naruszenia prawa do ochrony danych osobowych lub innych praw przyznanych na mocy RODO.

komentarz: 


Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać pogrubienie i wpisz [b].
Na końcu pogrubienia wpisz [/b].
Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać kursywa i wpisz [i].
Na końcu kursywy wpisz [/i].
 Kliknij na ikonkę, która chcesz wstawić w treści w miejscu kursora: 
adres url:
tytuł: 
adres e-mail:
tytuł: 

nick: 
hasło: 
powtórz hasło: 
e-mail: 
data urodzenia: 
płeć: 

więcej



REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA


więcej


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
Nowości do -45%
REKLAMA

Najczęściej czytane

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Najnowsze wydanie

REKLAMA
Wyprzedaż -55%!
© WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych zachowań użytkowni­ków. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. Ustawienia dotyczące cookies można zmienić w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
REKLAMA
REKLAMA