W ratuszu na Modlińskiej migają tylko zdalnie
22 kwietnia 2012
Od początku kwietnia obowiązują nowe przepisy dotyczące obsługi osób głuchoniemych m.in. w jednostkach administracji publicznej. Czy białołęcki urząd przygotował się do zmian?
Powstaje główna ulica Białołęki. Zaawansowanie prac: 0%
Najbardziej ruchliwą trasę w dzielnicy widziano na razie tylko w Wikipedii. Planowana od dekad inwestycja wciąż nie może ruszyć.
Według ustawy zapotrzebowanie na tego typu usługę należy zgłosić trzy dni wcześniej. Okazuje się jednak, że na Białołęce takiej konieczności nie ma, interesanci są załatwiani "od ręki".
Już w połowie marca zainstalowano w urzędzie videofon. Stoi on w okienku informacji. Działa codziennie w godzinach pracy urzędu, nie ma więc konieczności specjalnego umawiania się na spotkanie.
Miesięczny koszt użytkowania urządzenia to 500 zł. Średnio w ciągu roku do białołęckiego urzędu zgłasza się kilka głuchoniemych osób.
Policja: wołamy tłumacza
Problemów z porozumieniem się nie powinny też mieć osoby zgłaszające się do białołęckiej policji. Tutaj na stałe tłumacza póki co nie ma, jednak w razie konieczności wzywa się go do komendy.
- Każda osoba głuchoniema jest przez nas obsługiwana. Jeśli zachodzi potrzeba skorzystania z pomocy tłumacza, dyżurny komendy dzwoni po niego. Mamy wykaz tłumaczy, z którymi współpracujemy. Poza tym nasi policjanci będą w najbliższym czasie szkoleni w zakresie posługiwania się językiem migowym - mówi st. sierż. Marta Sulowska.
Z żadnymi problemami osoby głuchonieme nie powinny też napotkać korzystając z usług pogotowia ratunkowego. - W każdym zespole jest osoba znająca język migowy. Ratownicy uczą się go w ramach dwuletniego szkolenia - wyjaśnia Cezary Aftyka z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans".
Anna Sadowska
.









































