Trzy promile dla znajomych
22 lipca 2005
Chirurg, który przyjmował pacjentów na nocnym dyżurze w przychodni przy ul. Dąbrowszczaków miał we krwi prawie 3 promile alkoholu. - Przyjechałem tylko na chwilkę i przyjąłem kilku swoich znajomych - tłumaczył bełkotliwie.
Zbadał już trzech pacjentów
Policjanci z Cyryla otrzymali zgłoszenie od jednego z pacjentów, których na szczęście nie zdążył zbadać pijany doktor. - Przyjechaliśmy około godziny 21 do przychodni przy ul. Dąbrowszczaków - opowiada sierżant sztabowy Temistokles Brodowski z północnopraskiej komendy.
Warszawa tonie w starych ubraniach. Mieszkańcy krytykują ratusz
Warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta na Facebooku zwraca uwagę mieszkańcom na nagminne pozostawiane stare ubrania, które piętrzą się wokół pojemników na zużytą odzież. Jak przypominają urzędnicy "tekstyliów można się pozbyć legalnie". Co na to komentujący tę sprawę warszawiacy?
- Tam podszedł do nas mężczyzna i wskazał lekarza, od którego czuć było alkohol. Lekarz oświadczył, że dyżur w przychodni pełni od prawie godziny w zastępstwie za kolegę. Ustaliliśmy, że pijany lekarz przyjął do momentu naszego przybycia troje pacjentów - relacjonuje policjant. Po sprawdzeniu delikwenta alkomatem okazało się, że w wydychanym powietrzu miał prawie 3 promile alkoholu. Tę noc imprezowy lekarz spędził w izbie wytrzeźwień.
Zawieszony w prawach wykonywania zawodu
O poranku pan doktor wrócił na komendę, aby złożyć wyjaśnienia. Twierdził, że do przychodni przyszedł tylko na chwilkę, po dokumenty, przy okazji zbadał kilka znajomych osób.- Został postawiony mu zarzut narażenia pacjentów na niebezpieczeństwo utra-ty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi do trzech lat więzienia - powiedział Temistokles Brodowski. Prokuratura zdecydowała o zawieszeniu lekarza w prawach wykonywania zawodu do czasu zakończenia sprawy. - To nie jest pierwszy taki przypadek w historii doktora F. - poinformował policjant z północno-praskiej komendy. - Około dwóch miesięcy temu miał 1,5 promila alkoholu we krwi, również na dyżurze. Wtedy skończyło się to w sądzie grodzkim. Teraz konsekwencje są dużo poważniejsze. Doktor stracił pracę, sprawa znalazła się w prokuraturze.
Sąd lekarski może zdecydować o dożywotnim zawieszeniu prawa do leczenia.
cehadiw.








































