Od kół do szyny, czyli złodzieje z Białołęki
17 września 2012
Zaczęło się początkowo niewinnie - ot, "zwyczajna" kradzież kół z samochodu przy Toruńskiej. A później, wzorem mistrza Hitchcocka, napięcie rosło...
Sroka zatrzyma inwestycję, człowiek straci dom. Warszawski teatr absurdu
Być może Franz Kafka, gdyby żył w Warszawie roku 2026, zmieniłby nieco historię człowieka walczącego z machiną państwa. Bohater budziłby się rano i dowiadywał, że jego dom zostanie zburzony pod ścieżkę rowerową, ale stojące pośrodku planowanej ulicy drzewo będzie ocalone, bo cały aparat administracyjny wpadł w panikę, gdy w gnieździe na tymże drzewie wykluły się pisklęta.
zostali złapani przez policjantów z Białołęki na gorącym uczynku. Mężczyźni na Trasie Toruńskiej odkręcali koła od stojącego na poboczu pojazdu. Przy pojmaniu jeden z nich próbował wprowadzić w błąd mundurowych, mówiąc, że samochód należy do jednego z nich. Później drugi podał fałszywe dane personalne. Policjanci jednak to za stare wróble, żeby się dać złapać na takie plewy: samochód nie należał do żadnego z zatrzymanych. Natomiast mężczyzna, który ukrywał swoje dane personalne, był poszukiwany dwoma listami gończymi. Trzej mężczyźni zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu.
Było trzęsienie ziemi, to teraz potęgujemy emocje: w komisariacie wyszło na jaw, że dwóch z zatrzymanych mężczyzn - Konrad B. i Adam E. - na początku roku na terenie budowy na Białołęce wspólnie i w porozumieniu - co ważne dla sądu - dokonali kradzieży ok. 60-metrowej szyny o wadze ok. 2,5 tony i wartości ok. 10 tys. zł.
Trzej mężczyźni usłyszeli zarzuty kradzieży kół. Natomiast Konrad B. i Adam E. dodatkowo kradzieży szyny. Poszukiwany dwoma listami gończymi Rafał W. został doprowadzony do aresztu.
TW Fulik
na podstawie informacji policji







































