O włos od śmierci - głupota nastolatków
21 maja 2012
Trzeba mieć wyobraźnię na poziomie pniaka, żeby nie przewidzieć, co może się zdarzyć, gdy runie dwudziestometrowa sosna. Głupi wygłup młodych ludzi na Bielanach o mały włos nie spowodował śmierci.
Czy Potok Bielański da się uratować? Radny walczy od lat
W ostatnich latach wiele warszawskich potoków i stawów znika z mapy miasta. Susze, ale też ludzkie zaniedbania sprawiają, że dawne cieki wodne wysychają i zarastają. Czy podobny los spotka Potok Bielański?
i Kamil S., wzmocnieni urodzinową wodą ognistą, postanowili problem rozwiązać radykalnie - zamiast zadowolić się gałązkami i chrustem, zaczęli rąbać sosnę. Nie był to lada jaki chojak, bo w miejscu, w którym rozpoczęli prace drwalskie, miał ponad metr obwodu. Nie reagowali na prośby innych uczestników zabawy, by skończyli się bawić - sosna w końcu poddała się brutalnym atakom i runęła w dół. Prosto na biesiadników.
U kilku osób skończyło się na niegroźnych zadrapaniach, jednak jeden z mężczyzn został przygnieciony przez pień. - Jego życiu nic nie grozi, ale jest w stanie ciężkim - mówi podkomisarz Elwira Brzostowska z bielańskiej komendy. - Lekarze nie potrafią jeszcze określić, jak odniesione obrażenia wpłyną na jego późniejszą sprawność.
Prokurator za to potrafi określić, co grozi dwóm półgłówkom, którzy bawili się w drwali: do trzech lat za narażenie na utratę życia, a ponadto prawdopodobnie postawi im jeszcze zarzuty ciężkiego uszkodzenia ciała i nielegalnego wyrębu.
TW Fulik
na podstawie informacji policji

























































