REKLAMA

Misz@masz
  dzisiaj, 12:53

Amerykańska ambasada w Warszawie na podsłuchu? Eksperci alarmują: "Wystarczy sprzęt za kilkaset złotych"

Rozmowy pracowników ambasady USA w Warszawie można podsłuchać przy użyciu sprzętu dostępnego za kilkaset złotych - wynika z nagrań, do których dotarł Onet. Eksperci nie kryją zaskoczenia i ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami braku szyfrowania komunikacji. - To skrajnie niebezpieczne i nieodpowiedzialne - komentuje jeden z nich.

Nagrania, którymi dysponuje Onet, pokazują, jak łatwo przechwycić komunikaty radiowe pracowników ambasady USA. "Eagle, Eagle, this is Bravo. Open gate number 1", "Juliett, zgłaszam się", "Za trzy minuty u ciebie" - to tylko niektóre z zarejestrowanych rozmów, prowadzonych po angielsku i po polsku. Ich treść nie pozostawia wątpliwości: dotyczą logistyki i bezpieczeństwa placówki.

Co istotne, rozmowy te zostały nagrane przy użyciu sprzętu kosztującego zaledwie kilkaset złotych. Podobne nagrania pochodzą nawet z 2021 r. Redakcji przekazał je Piotr Kłosek-Krawcowicz, ekspert ds. zabezpieczeń systemów radiowych, który wielokrotnie alarmował o problemie polskie instytucje państwowe - od Kancelarii Premiera, przez Prezydenta, po MSWiA.

Na pytania dotyczące bezpieczeństwa komunikacji radiowej odpowiedziało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Resort zapewnia, że sprawa była analizowana przez Biuro Nadzoru Wewnętrznego, SOP i Policję. "SOP nie potwierdziła zarzutów dotyczących braku szyfrowania rozmów" - czytamy w odpowiedzi. Według MSWiA używane przez SOP radiotelefony są zabezpieczone w sposób uniemożliwiający podsłuch. Kto zatem nadaje na otwartym kanale? Analiza nagrań nie pozostawia złudzeń - to pracownicy ambasady USA. Były pracownik ambasady rozpoznał głosy kierowców, którzy korzystają z otwartego kanału do obsługi bram wjazdowych.

O sprawę zapytaliśmy ambasadę USA w Warszawie. Biuro prasowe przyznało, że "niektóre rozmowy radiowe mogą być dostępne w domenie publicznej", ale ze względów bezpieczeństwa nie udzieliło szczegółowych komentarzy.

Były szef ochrony jednego z polskich ambasadorów nie ma wątpliwości: "ta korespondencja pokazuje, że można ustalić, kiedy i jak poruszają się samochody, a nawet pod jakim kryptonimem działa ambasador. W dzisiejszych czasach rozmowy powinny być niejawne, by nie ujawniać ruchów i priorytetów".

Podobnie uważa Piotr Kłosek-Krawcowicz. Jego zdaniem nawet pozornie błahe komunikaty mogą być analizowane przez obce służby, na przykład rosyjskie. Ekspert podkreśla, że po przekazaniu informacji o niezaszyfrowanych rozmowach polskie służby powinny natychmiast zareagować i powiadomić ambasadę o zagrożeniu. Tymczasem, jak ustalił Onet, resort ograniczył się jedynie do sprawdzenia, czy nie chodzi o SOP. Gdy to wykluczono, dalszych działań nie podjęto.

Źródło: onet.pl

Najnowsze misz@masze

Najnowsze informacje na Tu Stolica

Kup bilet

Znajdź swoje wakacje

Powyższe treści pochodzą z serwisu Wakacje.pl.

Polecamy w naszym pasażu

Wstąp do księgarni