Latarnie dla złodziei
23 kwietnia 2004
Nic się nie ustrzeże przed czujnym okiem białołęczanina. Tym razem padło na latarnie przy krańcu ul. Kobiałka. Może nie były sensowne, ale i tak nie świecą, więc przynajmniej nie ma problemu z marnowaniem energii.
Pytanie Czytelnika jest zawsze dla nas rozkazem.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Spieszymy więc po wyjaśnienie do wydziału infrastruktury, gdzie specjalistą od spraw oświetlenia w dzielnicy jest inspektor Bożena Zięcina.
- Wspomniany odcinek ul. Kobiałka - od granic dzielnicy w stronę petli został oświetlony przed kilku laty. Zadanie inwestycyjne podjęto w normalnym trybie na wniosek mieszkańców, którzy mieli tutaj swoje działki - wyjaśnia inspektor Zięcina. - Oczywiście mogą być różne zdania na temat sensowności oświetlania tej czy innej ulicy. Z reguły jest jednak tak, że osoby mieszkające na danym terenie uważają, że najpilniej trzeba zamontować oświetlenie właśnie u nich.
Dziennikarz "Echa" był na miejscu i stwierdził, że droga gruntowa, nad którą zbudowano latarnie, nie prowadzi do żadnych zabudowań, nie licząc jednej posesji w głębi pola, wyglądajacej raczej na domek letni.
Tak czy inaczej sieć elektryczna została rozkradziona i w nocy panują tu ciemności, mimo tego iż stoją latarnie. Władze dzielnicy zgłosiły oczywiście sprawę policji, ale sprawców nie wykryto. - Wystąpiliśmy do Zarządu Dróg Miejskich o ponowne zainstalowanie sieci, ale do tej pory nie zostało to wykonane. Niedawno zgłosiliśmy monit, ale brakuje środków i w roku 2004 nie należy się spodziewać żadnych działań na Kobiałce - podsumowuje Bożena Zięcina. Być może w roku 2005 coś się zmieni.
Grzegorz Ciesielski
.








































