REKLAMA

REKLAMA

Wakacje z Warszawy

REKLAMA

Forum Warszawa

REKLAMA

# Michał

07.03.2013 08:48

5 lat temu urodziło sie, tam moje dziecko i od tego momentu noga naszej rodziny tam nie postanie. Położne darły się, że żona nie chce przeć, że jest leniwa, że przez nią dziecko się udusi. Po groźbie wezwania Policji zawołały ordynatora który natychmiast zarządził cesarkę - dziecko było źle ułożone i owinięte pępowiną. Gdyby nie groźba Policji dziecka pewnie by z nami już nie było, albo by było upośledzone.

# Pacjent Kraków

07.03.2013 09:44

Taki system jest w Krakowie, szpital Narutowicza. Jeśli pacjent nie zapłaci, są to wymyślne systemy finansowania, rozpoczynasz leczenie w prywatnej przychodzni ordynatora, więc wszystko jest legalnie mimo konfliktu interesów, ordynator operuje swoich pacjentów z prywatnej przychodni, jeśli nie zapłacisz, to jesteś ignorowany w szpitalu. Nie otrzymasz właściwej opieki. Reakcja po czterech godzinach na krwawienie pooperacyjne. Ordynator nie przychodzi na dyżury w przychodzni, natomiast na oddziale szpitalny w tym czasie prowadzi prywatny folwark. Atmosfera przyjacielsko-rodzinna. I podobny był system na Śląsku, który opicywał tygodnik 'Chwila dla Ciebie'. Amber-ryka.

# Ewelina

13.03.2013 08:59

Rodziłam tam w 2011 - i bardzo dobrze wspominam zarówno sam poród, jak i kilka dni potem, jeśli nie liczyć okien, przez które wiało...

REKLAMA

# Sergiusz

13.03.2013 09:04

Wiało i do tego nic przez nie zobaczyć nie było można, bo chyba z 15 lat ich nie myli. Tak było jakieś 2-3 lata temu

# edka kredka

13.03.2013 10:46

ja zostałam przetransportowana karetką do tego szpitala z innej dzielnicy 11 lat temu będąc na półmetku ciąży z łożyskiem centralnie przodującym, wcześniej leżałam w dwóch innych szpitalach które albo nie miały odpowiedniej aparatury albo formalnych możliwości utrzymania przy życiu i zdrowiu wcześniaka, to że znalazłam się w tym szpitalu to nie była moja decyzja, wcześniej nikt z personelu szpitalnego nie pozwalał mi choćby stanąć na nogi bo miałam takie zalecenia żeby nie chodzić, ale jeśli już to na wózku inwalidzkim do toalety i pod prysznic pod opieką salowej, w tym szpitalu ulokowano mnie w sali z łazienką z prysznicem i na wprost stołówki, żebym sama sobie mogła radzić i nie zawracać nikomu głowy, nikt z pielęgniarek i salowych nie interesował się tym jak sobie radzę, a kiedy kilka tygodni później czekałam pod automatem telefonicznym na korytarzu na umówiony telefon od męża, to pielęgniarka widząc mnie opartą o kozetkę niecierpliwie wyczekującą aż ona skończy rozmowę prowadzoną właśnie przez tenże tel odwróciła się do mnie tyłem i kontynuowała rozmowę przez kolejnych 20 minut mimo ze wiedziała o tym ze czekam na umówiony tel. zdenerwowałam się jej postawą na tyle że dostałam krwotoku, dopiero wtedy skończyła i z pretensjami do mnie strasznymi głośno wzywała pomoc, wylądowałam na cesarce gdzie salowa także miała prtetensje o to ze cyt. "w majtkach wybieram się rodzić", po porodzie dalsze pretensje do mnie o wszystko, np. o silne uczulenie dziecka, o to że nie dam rady chodzić po cesarce i kilku miesiącach leżenia, że "za często sikam", itp. z ulgą opuszczałam ten szpital który przyprawił mnie wręcz o depresję:(

# takseo

25.07.2013 11:59

warto też tutaj poczytać o tym szpitalu
http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,6569

REKLAMA

# ja31

15.09.2013 12:28

potwierdzam!! szpital Bródnowski - szczególnie SOR to najgorsze g*wno !

# mkk

13.01.2014 16:40

Sor to żenada lekarz ustala kolejność na podstawie tego co wypisze recepcjonistka, do tego raz postawiona diagnoza jest swieta, a jak pacjenta boli? "to musi tak bolec, mozemy podać tylko kroplowke", ale kroplowke dali dopiero po 1,5 h czekania, oczywiscie lekarz nawet sie nie pofatygowal by sprawdzić zalecenie ekipy karetki i nawet nie sprawdzal objawów zapalenia wyrostka (chirurg), bo przecież rano zdiagnozowano co innego, odeslal do szpitala praskiego, tam stwierdzono ze diagnoza jest wadliwa i odeslano spowrotem, gdzie małżonka wijąc sie z bolu czekala 4h na przyjęcie - horror

# Daniel1527

13.02.2014 20:53

Ten szpital jest straszny!!! Pojechałem tam wraz z żoną gdyż dostała plamienia, Pani nie wiem czy to była pielegniarka czy lekarz kazała nam czekać 40 minut aż ktoś łaskawie się nią zajmie. Gdy wkurzony zrobiłem awanturę pojawił sie lekarz i przebadał żonę. Zostałą natychmiast przyjęta na oddział z zagrożeniem poronienia, Personel z małymi wyjątkami bardzo opryskliwy i nie miły nie interesuje sie pacjentem. Jakaś masakra omijajcie ten szpital jeśli to tylko możliwe!!!

REKLAMA

# Zażenowana

25.05.2014 17:27

Chciałabym przestrzec wszystkich przed szpitalem bródnowskim. To jest niewiarygodne jak ludzie są tam leczeni. Nie będę opisywała całego przebiegu leczenia mojej Cioci w tym szpitalu, bo wyszłaby z tego książka, ale skupię się na ostatnich miesiącach. Od września 2013 roku Ciocię bardzo bolał brzuch, wymiotowała. Kilka razy była w szpitalu. Miała robionych wiele badań. Chudła w oczach. Na początku 2014 roku miała już tak złe wyniki badań, że potrzebna była transfuzja krwi. Nie zadali sobie trudu, żeby znaleźć przyczynę. Po dwóch tygodniach wypisali Ciocię do domu, żeby już w lutym znowu tam trafiła. I ponownie miała podawaną krew, gdyż wyniki badań były tragiczne. Robili Jej tomografię brzucha, gastroskopię, kolonoskopię, które nic nie wykazały (zastanawiam się po co robić sobie badania, skoro i tak nic nie wykażą? A może tylko tak jest w tym szpitalu?). Po jednej kolonoskopii była kolejna, bo lekarzom nie chciało się troszkę pomyśleć przy pierwszej i od razu pobrać wycinki zarówna z jelita cienkiego, jak i grubego. Tak wymęczoną, schorowaną, wychudzoną kobietę męczyli i zadawali zbędne cierpienie dwa razy, jakby nie mogli za jednym razem pobrać wycinków z obu jelit. I po drugiej kolonoskopii biopsja wykazała raka złośliwego. Lekarze nie byli w stanie stwierdzić, gdzie on się umiejscowił. Biopsja komórek rakowych nie wykazała ani na jelicie cienkim, ani na jelicie grubym. Po operacji dowiedzieliśmy się, że rak zaatakował całą lewą stronę. Był tak rozległy, że nawet go nie ruszyli, tylko udrożnili jelito grube i zrobili stomię. Do końca życia będę zadawała sobie pytanie jak to możliwe, że na żadnym z narządów, z których pobrane były wycinki nie było zmian nowotworowych, a rak prawdopodobnie był tak rozległy i były przerzuty, że nic już nie dało się zrobić. Poraża mnie również nieodpowiedzialność lekarzy. Przez prawie cztery tygodnie Ciocia dostawała kroplówki, oprócz zwykłego jedzenia była również żywiona pozajelitowo. Przytyła cztery kilogramy (z 37 na 41), żeby później przejść na oddział chirurgii i od niedzieli do czwartku nie dostawać normalnego jedzenia, bo hrabiostwo nie wiedziało kiedy Ją zoperują (znowu schudła ponad 3 kg). To jest żenada! Jakby tego było mało, personel (oczywiście są wyjątki)-tragedia! Tacy ludzie powinni pracować w kamieniołomach, a nie przy chorych. Nie daj Boże trafić na salę pooperacyjną na trzecim piętrze oddziału chirurgii. Pielęgniarka, która powinna opiekować się chorymi robi wręcz odwrotnie. Niestety nie znam jej nazwiska, ale od razu z twarzy widać, że to człowiek bez serca. Jeśli w ogóle kogoś takiego można nazwać człowiekiem. Ciocia po operacji była bardzo spuchnięta, chociaż stwierdzenie "bardzo" jest chyba nieadekwatne do tego jak wyglądała. Miałam wrażenie, że zaraz skóra Jej pęknie na ciele. Nie miała siły się w ogóle poruszać, a ta osoba zwana "pielęgniarką" kazała Jej ruszać rękoma i nogami, żeby mięśnie nie zanikły. Ciocia prosiła ją, że nie da rady, żeby dała Jej spokój, ale nie, bo parametry są dobre. Takie dobre były parametry, że Ciocia następnego dnia zmarła. Tak męczyła człowieka będącego w agonii. To potwór! Życzę tej osobie wszystkiego najgorszego!

# doinformowana

04.08.2014 10:57

Na Gastroenterologii leczy się niedokrwistości, Pani nie rozumie specyfiki oddziału. Nie powinno się dopuszczać takich artykułów do publikacji, ponieważ wprowadzają w błąd czytelnika.

# Zażenowana

18.08.2014 10:46

Do Pani Doinformowanej
Pani chyba powinna nauczyć się czytać teksty ze zrozumieniem, bo to średnio Pani wychodzi. Chyba na każdym oddziale lekarze powinni znaleźć przyczynę pogarszającego się stanu zdrowia, a im to raczej się nie śpieszyło. Ciocię zżerał rak (doszli do tego dopiero przed śmiercią Cioci), który pustoszył Jej organizm i dlatego musiała mieć podawaną krew. No chyba ten Pani "wspaniały" oddział Gastroenterologii zajmuje się diagnozowaniem chorych. Musi wykluczyć albo stwierdzić chorobę. Wydaje mi się, że jest Pani pielęgniarką pracującą w tym szpitalu, skoro ten wpis tak Panią zbulwersował. Dodam również, że Ciocia leżała na tym oddziale ze względu na problemy układu pokarmowego.
#Zażenowana

# burdel

08.12.2014 12:56

Tylko mało i mało a jakiej jakości jest ta Wasza praca ? Zastanawiacie się nad tym ? Kroplówka leje się do łóżka, pacjent w mokrej pielusze, karmić się nie chce niech się odwodni, ale siedzieć i pytlować z koleżankami to jest czas. Widok z neurologii Szpitala Bródnowskiego

# lekarz

08.12.2014 13:56

ten szpital to dno personel niedouczony

# kitekat

18.12.2014 07:52

Boże, nigdy więcej tego szpitala. Nie chcę wymieniać nazwisk na Oddziale Neurologii, ale na moje pytanie (mój wujek leżał po krwiaku mózgu) o stan pacjenta i rokowania usłyszałem. "No chyba pan widzi". To cała informacja jaką udało nam się uzyskać.

# nino20014

18.12.2014 08:11

do #lekarz. Pan/Pani to też personel

# dlapacjentow

03.01.2015 14:21

Noclegi dla Pacjentów Szpitala Bródnowskiego
Oferujemy noclegi w Hostelu "Na Zaciszu" dla Pacjentów Szpitala, ze względu na bliską odległość od szpitala - 3 przystanki autobusem (5 minut) jest to świetna lokalizacja dla osób potrzebujących czestych wizyt z lekarzem/rodziny odwiedzającej.
Wyróżniają nas konkurencyjne ceny i dbałość o naszych gości. Nasze atuty : bardzo dobry dojazd do centrum, niedaleko pizzerii, sklepów, szpital Bródnowski, klinika Enel Med oraz park, las. Do dyspozycji gości ogródek z altanką, grill. Wyposażenie pokoi jak w hotelu, TV, WiFi, kawa, herbata, bezpłatny monitorowany parking.
Miejsce jest wygodne zarówno dla osób starszych jak i dzieci, okolica jest spokojna, (nie przy głownej ulicy!) bezpieczna.
http://nocleginazaciszu.pl

# gienia

24.03.2015 09:22

byłam w tym szpitalu na oddziale chirurgii na planowy zabieg i muszę przyznać, że takiego syfu i tak obskórnego szpitala dawno nie widziałam. Najgorsze były łazienki - bez mydła, papiersu, prysznice bez zasłonek. toalety wspólne dla kobiet i mężczyżn, bez desek na sedesach. jednym słowem koszmar!
pielęgniarki, też niezbyt chętnie pomagaja pacjentą. Ciągle słyszałam, że a to zaraz po je sniadanie, a to ona sie tym nie zajmje, tylko ktoś inny, albo ona to nie wie.
już lekarzy wykazywali się wiekszą empatią.
Ogólnie nie polecam!

# Ilons

24.03.2015 12:05

Poradnia Onkologii Ginekologicznej: Brak lekarza prowadzącego, każdy z tam obecnych co innego mówi i co innego ordynuje. Babcia 80 letnia z nowotworem, po operacji jden lekarz ordynuje antybiotyk - w 7 dobie! a inny tego nie zauważa. Efekt: obustronne zapalenie płuc, dają antybiotyk, ale nie dają tabletek przeciwkaszlowych, które za 8 zł należało samemu sobie kupić w aptece, w efekcie rana po operacji się rozłazi. Babcię wypisują do domu - bez żadnych leków a w karcie informacyjnej zapisano: zastosowano anybiokoterapię - ale JAKIMI LEKAMI, żeby np. je kontynuować? Bo wypuszczono ze szpitala babcię CHORĄ po operacji nowotworu. Dziś był lekarz z przychodni rejonowej i jak zobaczył kartę z wypisu to się złapał za głowę. Przepisał antybiotyki - rana pooperacyjna ropieje i sączy krew. Rzeźnia - ludzie jak najdalej a lekarze po godzinie 12 w południe z oddziału znikają. Gdzie? No jak gdzie na prywatę. WSTYD! Rzeźnia a ine szpital.

# Karoll

02.09.2015 10:13

Włos się na głowie jeży jak się czyta takie informacje. I niby szpital w Warszawie... Jak tu się nie nabawić depresji ale co zrobić, taka rzeczywistość...
Psychoterapia po takich przygodach albo wizyta u psychologa murowana...

# smutna

09.11.2015 20:13

zgadzam się ze wszystkimi,którzy twierdzą że ten szpital to gorzej niż dno i personel też dno. mój wujek tam trafił z pękniętymi wrzodami to oni zamiast dać go na operację ( jak powiedział nam inny lekarz z innego szpitala) to mu je wysuszyli i czekali co się dalej stanie a przez ten czas dokładnie po 5-6 tygodniach łaskawie stwierdzili że to rak i już z przerzutami i była już kwestia czasu. przy tym dwa razy wujka chorego z bólami, w złym stanie wypisywali do domu aż w końcu trafił do innego szpitala gdzie opieka była idealna. lekarze co chwila przychodzili i sprawdzali co jest z pacjentem, pielęgniarki tak samo i z wizytami nie było problemów. a w bródnowskim pielęgniarki chamskie do pacjenta i jego rodziny i żadnej opieki. przez ten szpital i nie dopełnienie obowiązków mój wujek zmarł. można było tego uniknąć gdyby go operowali a nie czekali i zastanawiali się co będzie. jeśli ktoś chce iść do tego szpitala to idzie na własne ryzyko i nie zdziwcie się jak żywi nie wyjdziecie. ten szpital powinni zamknąć a personel rozgonić do ciężkich robót. i podobno składali oni przysięgę, i o ile wiem jest w niej " po pierwsze nie szkodzić". dla mnie oni właśnie szkodzą i popełniają przestępstwo. nie wiem czy zbiorowy pozew przeciwko szpitalowi nie byłby dobry.

 kutek

10.11.2015 15:32

Przyjechałem do Warszawy myśląc, że tutaj przynajmniej te najbardziej podstawowe sektory publiczne będą jakoś funkcjonowały a tu się okazuje że czy Radzyń czy Warszawa - ta sama bajka... Z tym że tym co dzieje się w Radzyniu nikt się nawet nie interesuje :)

 MichałZabek

17.11.2015 08:35, wpis modyfikowany 1 raz,ostatnio 17.11.2015 08:37

Mój sąsiad też tam wylądował, sami go zawieźliśmy, ponieważ jego córka mieszka za granicą i nie mogła dojechać, a jest on już dość stary, ma 86 lat... Nie napiszę, jak go tam potraktowali - po łebkach... Zabraliśmy go stamtąd tak szybko, jak się dało, bo oni traktowali go jak nieboszczyka, którym nie warto się zajmować już... Po kilkunastu dniach przyjechała jego córka i wspólnie podjęli decyzję, aby umieścić go w domu opieki Olimp http://www.domyopiekiolimp.pl/ oferta/prywatny-dom-warszawa/ i to była bardzo dobra decyzja! Ma tam spokój, ciszę, kompetentnych i przyjemnych lekarzy i pielęgniarki, a my odwiedzamy go raz w miesiącu i widzimy, jaki jest szczęśliwy, nie samotny i spokojny:-) A szpital omijamy z daleka!!!

 MichałZabek

17.11.2015 08:47

Mój sąsiad też tam wylądował, sami go zawieźliśmy, ponieważ jego córka mieszka za granicą i nie mogła dojechać, a jest on już dość stary, ma 86 lat... Nie napiszę, jak go tam potraktowali - po łebkach... Zabraliśmy go stamtąd tak szybko, jak się dało, bo oni traktowali go jak nieboszczyka, którym nie warto się zajmować już... Po kilkunastu dniach przyjechała jego córka i wspólnie podjęli decyzję, aby umieścić go w domu opieki Olimp http://www.domyopiekiolimp.pl/ oferta/prywatny-dom-warszawa/ i to była bardzo dobra decyzja! Ma tam spokój, ciszę, kompetentnych i przyjemnych lekarzy i pielęgniarki, a my odwiedzamy go raz w miesiącu i widzimy, jaki jest szczęśliwy, nie samotny i spokojny:-) A szpital omijamy z daleka!!!

# Askjl

04.12.2015 15:49

Miałam dusznkości pojechałąm do szpitala na izbe przyjec, niedawno robilam rezonans magnetyczny krtegoslupa i okazalo sie ze mam plyn w oplucnej. Na izbie przyjec zajela sie mna nijaka "doktor" Iwona Ozga". Gdy opowiedzialam jej o moich dolegliwosciach, bezczelnie zaczęła się smiac do pielegniarki. Zrobiono mi zdjecie RTG pluc, po obejrzeniu powiedziala " Nie ma plynu, jest Pani zdrowa, co Pani tutaj szuka. Prosze isc do lekarza na wizyte". Po 7 dniach odebralam wynik ze szpitala z opisem gdzie radiorog stwierdzil ze jednak mam plyn. Mam już skierowanie od mojego lekarza do szpitala ale już na szczęście nie do tego. Pani Iwonie brakuje empatii, jest chamska, nie omieszkam złożyć skargę na tą lekarz u dyrektora szpitala a później u rzecznika praw pacjęta.

# Anty Bródno

06.02.2016 10:38

Omijać to śmietnisko jak najdalej!!! nie to że przez te mendy mam problemy z sercem bo wypuścili mnie w takim samym stanie o 12 w nocy! nic nie zrobili i wysłali mi jeszcze rachunek ZA PPMOC LEKARSKĄ haha śmieszni są. to nie szpital bo w szpitalu się POMAGA!!!

# uwaga

22.02.2016 09:38

to mordercy 20 02 2016 dziewczyna trfiła w 20 tygodniu ciazy gdy poprosiła o pomoc w załatwieniu sie w łazience to powiedzieli jej by waliła pod siebie uwazajnie jak zależy wam na rodzinie zmieńcie szpital

# Medic Help

14.09.2017 12:45

Witam Państwa,
jeżeli są Państwo ofiarami powikłań pooperacyjnych związanych z operacją nosa bardzo proszę o kontakt mailowy pod adresem:
medichelp.wroc@gmail. com
proponujemy bezpłatną analizę dokumentacji medycznej pod względem czy doszło do popełnienia błędu. Jesteśmy gotowi reprezentować Państwa przez placówką medyczną, ubezpieczycielem bądź sądem.
Zapraszam do kontaktu.
Medic Help Sp. z o.o.

# szmata szeptana

14.09.2017 13:52

Szukam szmat szeptanych do marketingu szeptanego.
Czujesz, że jesteś szmatą szeptaną ?, nie potrafisz robić nic innego ?
Będziesz pisać gowniane posty na zlecenie innych.
To praca dla ciebie !!!
Razem z mężem uważamy, że to doskonały czas dla szmat szeptanych.
Warto się teraz tym zainteresować.. ... ..

# Wroclaw

10.12.2018 20:18

Szukam dobrego onkologa. Polecicie kogoś?

# Jorgu

13.04.2022 03:31

Chamstwo i pogarda dla pacjentów. Potem jest lament, że "lekarze" padają ofiarami agresji. Jeśli wiezie was karetka i macie jakikolwiek wybór to omijajcie ten SOR z daleka. Powinno się to wypalić do gołej ziemi.

# osoba towarzysząca

27.04.2022 22:37

"Sor Bródnowski" to wielka porażka. Całkowity brak szacunku, współczucia i empatii dla pacjenta. Od momentu przywiezienia przez karetkę pacjent oddzielony jest od rodziny (zakaz wstępu dla osób towarzyszących). Przez to, jeśli pacjent jest leżący w ciężkim stanie - to rodzina nie ma możliwości przekazać żadnej informacji lekarzom. Nawet jeśli leży on godzinami, a dokładnie (12 godz.) nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby podać mu wodę. Jeśli rodzina chce się czegoś dowiedzieć o chorym, to jest
bezpardonowo wypraszana i wzywa się ochronę, a pacjentowi z niedowładem i porażeniem nerwów wykonuje się po pięciu godzinach RTG. Rezonans, z którego jednoznacznie wynika, że natychmiastowa operacja jest konieczna - wykonuje się po wielokrotnej interwencji rodziny, po 10 godzinach od przywiezienia przez karetkę (zresztą ze skierowaniem na oddział szpitalny). Młodzi lekarze pracujący na SOR, bezwzględnie szydzą sobie z troski rodzin o swoich bliskich, uciekając się nawet to takich zabiegów, jak polemika" czy aby na pewno jest pani upoważniona do uzyskania informacji o chorym" oraz straszą, że 11 godzin dla osoby leżącej nieruchomo bez żadnej opieki to nic - pogardliwe stwierdzenie "może tu nawet leżeć pięć dni, przecież nic mu się nie dzieje". Najbardziej szkoda tych wszystkich staruszek i staruszków, którzy oczekują na wózkach wiele godzin, bez wody (przestraszonych i zagubionych lub przewieszonych przez wózek po wycieńczeniu, przez długie godziny oczekiwania, do których nikt nie podchodzi. Obraz nędzy i rozpaczy, wyzucia z wszelkiej godności ludzkiej.
Ostrzeżenie dla osób towarzyszących - walczcie, żeby mieć pieczę nad tym co się tam dzieje - nie odpuszczajcie dla dobra waszych bliskich, żeby uniknąć tragedii.

# Uwaga na szpital Bródnowski!

06.08.2022 09:56

Słyszałem kiedyś historię pewnej kobiety, której narzeczony zmarł z powodu lekarzy i pielęgniarek w szpitalu Bródnowskim. Trafił na oddział z wodobrzuszem i marskością wątroby, podczas całego "leczenia" kobieta nie miała dostępu do dokumentacji, gdyż nawet nie podano jej narzeczonemu do podpisania dokumentów o dostępie do dokumentacji. Z tego co wiadomo to mężczyzna był leczony środkiem "Pyralgin" dożylnie z kroplówki. Przy marskości wątroby przecież jest to wręcz zabójcze gdyż lek nie będzie filtrowany i będzie się osądzać w innych nażądach, a następnie doprowadzać do spadku poziomu różnych komórek krwi, co jest niesamowicie niebezpieczne! Lekarze i pielęgniarki nie zrobili praktycznie żadnych badań, mężczyzna był już kiedyś w tym szpitalu, przawodpodobnie przez tą samą terapię pyralginą miał zaburzenia świadomości i pamięci, gdyż ta pyralgina była tam jedynym lekiem w całej terapii! Jedzenie podobno było w szpitalu okropne, a wszystko śmierdziało czosnkiem, jakby kucharka zwariowała i dodawała go na potęgę. Mężczyzna miał zdrowe serce lecz z powodu hurtowego podawania pyralginy prosto do żył prawdopodobnie jego krew znacznie się osłabiła, a ten ostatecznie trafił na sor, z bardzo dziwnymi objawami, podobnymi do zawału. W tym szpitalu lekarze na gastrologii prawdopodobnie zamęczają ludzi na śmierć! Mówili że wszystko idzie zgodnie z prowadzonym leczeniem, a mimo to lekarz zmarł po około 8 tygodniach od trafienia tam.
Dodaj komentarz:
Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać pogrubienie i wpisz [b]. Na końcu pogrubienia wpisz [/b].
Przykład: [b]pogrubienie[/b].
Ustaw kursor w miejscu, gdzie ma się zaczynać kursywa i wpisz [i]. Na końcu kursywy wpisz [/i].
Przykład: [i]kursywa[/i].
Kliknij na ikonkę, która chcesz wstawić w treści w miejscu kursora:
nick (podpis):

 

LINKI SPONSOROWANE

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA