Drzewo na Pomorskiej jako hamulec awaryjny
31 października 2013
Przypadki chodzą po ludziach. Okazuje się, że nie tylko po nich, bo chodzą - a w zasadzie jeżdżą - też po ulicach.
- Zachodzę w głowę, co takiego musiało się stać, by na prostym odcinku nieutwardzonej drogi przez las niespodziewanie władować się w drzewo - pisze do nas pan Robert, śląc na adres redakcja@gazetaecho.pl zdjęcia auta, które w środę 30 października wbił się w drzewo na Pomorskiej.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Samochód mały, damski, być może więc prowadziła go kobieta, ale to nie usprawiedliwia kompletnie hamowania na drzewie, bo przecież w większości to faceci demolują przydrożne słupy czy inne brzozy automobilami...
Nasza redakcyjna koleżanka też nie może wyjść ze zdumienia: - Ja rozumiem zderzyć się z radiowozem, co sama uczyniłam w tym mniej więcej miejscu, ale tak znikąd w drzewo?
Reszta redakcji obstawia dzika, w którego nie chciała wjechać kierująca, ewentualnie nawigację samochodową. "Skręć w prawo" - mówi lektor i kierowca posłusznie skręca. A że w drzewo? Cóż, przypadki przecież chodzą po ludziach...
(red)
Buduj z nami Migawki z okolicy! Widzisz coś dziwnego, śmiesznego, bulwersującego? Przyślij nam zdjęcie z krótkim opisem na adres redakcja@gazetaecho.pl..









































