Bójka pod galerią - jest druga wersja!
2 marca 2016
Pisaliśmy o poszukiwaniach świadków pobicia we wtorkowy poranek na Pasłęckiej. Teraz mamy wersję żony kierowcy czerwonej Alfy.
Marywilska zamknięta na dłużej. Paraliż środkowej Białołęki
Stołeczni drogowcy uparli się, żeby nad nieczynną i dawno temu częściowo rozkradzioną bocznicą kolejową budować nowy wiadukt. Choć wystarczyło w miejscu ulicy zasypać nieczynne tory, ZDM wybrał wariant znacznie droższy i dłuższy w realizacji. Miał być ruch wahadłowy, a jest paraliż całej środkowej Białołęki, bo w sobotę zawaliła się jedna z podpór. Nie wiadomo, jak długo Marywilska będzie nieczynna
Po hamowaniu, doszło do ostrej wymiany zdań między panami. Nerwy puściły obu. Mąż wysiadł i podchodząc do Forda użył niecenzuralnych słów. Gdy pan Filip wysiadł, zaczął wymachiwać rękami. W odruchu obronnym dostał od męża w głowę - traf chciał, że dostał w łuk brwiowy, który pękł, więc pojawiła się krew. Pan Filip zaczął krzyczeć, żeby wzywać policję. Mąż odjechał a na miejsce - zapewne po wezwaniu przez pana Filipa - przyjechała karetka i policja.
Kobieta zapowiada, że są gotowi wystąpić na drogę sądową. - Jeśli pan Filip złoży wniosek do sądu - my zrobimy to samo - pisze. - Tymczasem szkoda nam czasu, nerwów i pieniędzy na takie bzdury.
Podkreśla też, że miejsce, w którym doszło do zdarzenia, jest bardzo niebezpieczne. - Jest ciemne, nieoświetlone, na dodatek widoczność jest mocno ograniczona - pisze. - A codziennie chodzą tędy matki z dziećmi czy same dzieci do pobliskiej szkoły. Ci, którzy je znają, jeżdżą ostrożnie, nie tak, jak pan Filip.
Zapowiada się więc ciekawa batalia - tym razem na sali sądowej.
(wt)
.






































