Bobry dobrze czują się na Białołęce
4 marca 2016
O tym, że w pobliżu Kanału Żerańskiego można spotkać bobry, wiadomo od lat. Najwięcej śladów bytności tych gryzoni można znaleźć w okolicach Marywilskiej, ale nie tylko...
Najprościej - po drzewach.
Warszawa wyburzy rodzinny dom pod ścieżkę rowerową. "445 tys. zł nie starczy nawet na kawalerkę"
To może spotkać każdego. Wzbiera złość i niedowierzanie, kiedy dowiadujemy się, że czyjś dom rodzinny, w którym się wychował, dorastał, założył rodzinę i z którym ma nierozerwalne wspomnienia, musi ustąpić... ulicy i ścieżce rowerowej. Bo tak wymyślili urzędnicy. Jeszcze większą złość budzi fakt, że w ramach zadośćuczynienia za duży dom z działką na Białołęce warszawscy urzędnicy proponują 445 tys. zł, a więc kwotę, która nie wystarczy nawet na... kawalerkę. A w ramach usprawiedliwienia dodają: "Takie sytuacje są zawsze trudne dla obu stron". Czyżby?
Spiłowane bobrzymi siekaczami rośliny są bardzo charakterystyczne i nie sposób ich nie zauważyć. Dobrze widać je na Warzelniczej, w pobliżu miejsca gdzie kanał Bródnowski zbliża się do Żerańskiego. Kilka drzewek już padło, kilka większych gałęzi zostało okorowanych - z tego wniosek, że zwierzęta szykują się do budowania. Z drugiej strony karczowisko mogą traktować jak stołówkę - ich przysmakiem jest kora czy młode, soczyste gałązki.
Tak czy owak - bobry na Warzelniczej są faktem. Nie płoszmy ich ani nie niepokójmy - dopóki nie niszczą wałów (a mają na to mizerne szanse po tym, jak brzegi kanału zostały niedawno wzmocnione) zagrożenie podtopieniami w tej okolicy jest niewielkie. A ile satysfakcji można mieć z takiego sąsiedztwa!












































