Ani wnuczek, ani kuzyn, tylko złodziej
9 lutego 2012
Jeśli nagle kontaktuje się z Tobą kuzyn, wnusio, wujek, szwagier czy inny członek rodziny, o którym nie wspominają najstarsze rodzinne legendy - czuj duch! To może być naśladowca Wojciecha M. z Bielan.
Bielańscy kryminalni zatrzymali nocnego włamywacza
Bielańscy kryminalni zatrzymali 24-latka podejrzanego o włamanie do sklepu przy Andersena. Mężczyzna ukradł papierosy, napoje i whisky o wartości ponad 25 tys. zł. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
Zasada jest prosta: do - na ogół - starszych osób mieszkających samotnie dzwoni ktoś wmawiający, że jest członkiem najbliższej rodziny i prosi o finansowe wsparcie, najczęściej w sporej wysokości, bo ma na oku okazyjny samochód, świetny interes do ubicia czy inną inwestycję, na którą potrzebuje pieniędzy w kwocie wysokiej. Niczego nie podejrzewający staruszkowie, którzy dla wnusia/kuzyna/stryjka (niepotrzebne skreślić) zrobią wszystko, wysupłują swoje oszczędności z bieliźniarki czy banku i wręczają potrzebującemu, najczęściej przez kolegę, bo główny zainteresowany osobiście akurat nie może.
49-latek właśnie czekał na starszą kobietę, która miała mu przekazać siedem tysięcy złotych "dla kuzyna", ale się nie doczekał. Zamiast babuni pod blokiem powitała go ekipa bielańskich kryminalnych. Już w komisariacie okazało się, że Wojciech M. ma na swoim koncie jeszcze kilka takich oszustw, łącznie na jakieś 20 tysięcy złotych, w całej Warszawie.
Stosowanie metody "na wnuczka" i pochodnych jest zagrożone nawet ośmioma latami więzienia.
TW Fulik
na podstawie informacji policji












































