Złota jak z żurnala - do selfie się nada
dzisiaj, 10:57
Rośnie niezadowolenie, zwłaszcza zmotoryzowanych mieszkańców ulicy Złotej, która w ramach urządzania przez władze miasta Nowego Centrum Warszawy przechodzi zieloną metamorfozę. Dziś parkingi i przestrzeń dla kierowców muszą ustąpić turystom. W Śródmieściu ma być po prostu ładnie, a nie praktycznie...
Głównym zadaniem Zarządu Dróg Miejskich jest utrzymanie warszawskich dróg w należytym stanie. Zatem dbanie o drogi powinno być priorytetem ZDM i właśnie tym jednostka ta powinna się zajmować.
Tymczasem, obserwując wciąż zmieniający się krajobraz, zwłaszcza w centrum miasta, można odnieść wrażenie, że ZDM pomylił swoje zadania lub zdecydowaną ich część przejął od Zarządu Zieleni Warszawy.
Marimonte na Bielanach - luksusowa rezydencja w zielonym sercu stolicy
Marimonte na Bielanach redefiniuje standard miejskiego życia, oferując luksus zanurzony w naturze przy Marymonckiej 4. Inwestycja ta stanowi precyzyjną odpowiedź na ewolucję potrzeb warszawskiego rynku premium, gdzie bliskość Lasu Bielańskiego staje się obecnie równie istotnym atrybutem, co nowoczesna infrastruktura apartamentowca.
Bowiem to ta jednostka odpowiedzialna jest - jak sama nazwa wskazuje - za zieleń w mieście, a więc za tworzenie nowych przestrzeni zielonych i dbanie o już istniejące.
Tymczasem ZDM wciąż przekształca ulice w zielone deptaki. Tak było chociażby z ul. Bracką, Chmielną, teraz ze Złotą i Sienkiewicza, a niebawem z ul. Kruczą. To właśnie z tych ulic - zapewne nie ostatnich - robi się typowe deptaki dla turystów, przy okazji zamieniając życie zmotoryzowanych mieszkańców w piekło.
Ulice te mają ładnie wyglądać, być jak żywcem wyjęte z europejskich żurnali, w których zdobywa się prestiżowe nagrody za wygląd. A że przy tym tracą na swojej praktyczności dla zwykłych mieszkańców? To akurat najmniej istotne.
Kierowcy ze Złotej mają żal
Kierowcy grzmią, bo po parkingach przy Złotej i Sienkiewicza nie ma już nawet śladu. Ci zadowoleni z metamorfozy doradzają zmotoryzowanym mieszkańcom, aby korzystali z podziemnego parkingu na placu Powstańców Warszawy, wyjaśniając przy tym, że to przecież "rzut beretem".
I tu właśnie powstaje główne pytanie - dla kogo jest to "rzut beretem"? Dla matki z małym dzieckiem i kilkoma siatkami zakupów czy dla seniora o kulach lub osoby z niepełnosprawnością?
Dojazd na wskazany parking to konieczność przebicia się zwężoną Marszałkowską, a następnie zwężoną Świętokrzyską. Łącznie co najmniej pół godziny "w plecy". Nie jest to zatem dobra opcja dla mieszkańców, a z pewnością nie dla tych, którzy mają przy tym małe dzieci, ciężkie zakupy czy schorowanych rodziców na głowie.
A poza tym, na upartego można dojechać na wskazany parking i może okazać się, że już nie ma tam gdzie zaparkować. Co wtedy?
Selfie na Instagramie ważniejsze od wygody mieszkańców?
Są też tacy, którzy uważają, że fajne selfie wrzucone na Instagram z turystycznej Złotej jest cenniejsze od zadowolenia zmotoryzowanych mieszkańców. - Idealne do fotografii, ale co, jak zamówię nowe meble? Albo taxi dla starszej osoby? - zastanawia się jedna z osób.
I nie sposób odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Złota w tym momencie straciła status ulicy, stała się być może atrakcyjnym z wyglądu, ale jednak już tylko turystycznym deptakiem.
Komentujący są podzieleni. Zapewne ci niezmotoryzowani i mający na co dzień niewiele wspólnego z ul. Złotą doceniają zmiany. Ba, są nimi wręcz zachwyceni. A ci drudzy, no cóż - jak to ktoś im doradził: "nie podoba się, to sprzedajcie mieszkanie i wyprowadźcie się".
Zresztą prezydent Warszawy ich losem również nie jest przejęty. Właśnie z dumą ogłosił, że niedługo i z placu Trzech Krzyży znikną miejsca parkingowe. Zastąpi je - rzecz jasna - zieleń. Dojdzie też kolejne miejsce na udane, uśmiechnięte... selfie.
JP
.


































