Wiadukt w Płudach opóźniony?
15 czerwca 2011
Budowa wiaduktu kolejowego nad torami przy Klasyków może się przedłużyć z powodu komplikacji związanych z pozyskaniem terenu pod inwestycję. Jedna z działek, przez którą ma przebiegać zjazd z estakady nie należy bowiem do Skarbu Państwa, jak sądzili urzędnicy, lecz do prywatnych właścicieli. Sprawa wyszła na jaw dopiero po rozpoczęciu prac. Mieszkańcy oczekują odszkodowania lub innej nieruchomości.
Którędy przebiegnie czwarty tor przez Białołękę?
Po wielu miesiącach dywagacji PKP Polskie Linie Kolejowe odrzuciły najbardziej kontrowersyjny wariant rozbudowy linii w stronę Nasielska. Obecnie rozważana będzie tylko budowa czwartego toru. Mieszkańcy będą mogli zabrać głos po raz kolejny najpóźniej w marcu.
Problem polega na tym, że kolej o tym wcześniej nie wiedziała.
PLK w kropce
- Na planach miejskich grunt ten figurował jako własność Skarbu Państwa, a takie działki przejmujemy za darmo. Otrzymaliśmy od wojewody pozwolenie na budowę i prawo do zajęcia nieruchomości. Nie było podstaw do rozmów na temat odszkodowania - mówi Robert Kuczyński, rzecznik Polskich Linii Kolejowych. W związku z tym budżet inwestycji nie przewiduje pieniędzy na odszkodowanie dla rodziny z ul. Bohaterów. Problem w tym, że rodzina Rogalów od lutego tego roku ma decyzję potwierdzającą jej prawo do gruntu i kolej ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Rogalowie już się odwołują od decyzji wojewody zezwalającej na zajęcie przez PLK ich nieruchomości i słusznie oczekują odszkodowania. Zastanawiające jest jednak to, że nikt z PLK nie zorientował się wcześniej, że działka jest zabudowana i nie pokwapił się sprawdzić, kto na niej mieszka. W ten sposób można było przecież uniknąć niepotrzebnych nieporozumień. Kolejarze twierdzą jednak, że nikt w domu Rogalów nie otwierał drzwi...Nie mogli nas przeoczyć!
- To niemożliwe! Zawsze jest ktoś w domu. Nikt do nas nie przyszedł, nie powiadomił nas o budowie wiaduktu. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero po rozpoczęciu budowy - odpowiadają Rogalowie. Jak widać jedni oskarżają drugich, lecz w rzeczywistości najbardziej zawinił prawdopodobnie bałagan i fatalny przepływ informacji. Rogalowie dopiero niedawno uporządkowali sprawę własności działki, choć od 1947 roku mieli dokumenty potwierdzające ich prawo do gruntu. Natomiast PLK nie sprawdziło dobrze terenu pod wiadukt. - Nie można tylko nas obwiniać. Ta rodzina też jest nie w porządku, bo nie uporządkowali sprawy własności wcześniej - uważa Łukasz Derylak z wydziału prasowego PLK.Co z wiaduktem?
Rogalowie nie chcą się wypowiadać dlaczego zwlekali. Czy jednak cała sprawa nie będzie rzutowała na budowę wiaduktu? Czy rodzina Rogalów wstrzyma budowę? Kolejarze na razie są dobrej myśli. - Aktualnie wykonujemy dodatkowe prace, które nie kolidują z domem państwa Rogalów. Na pewno nikogo na siłę wyrzucać nie będziemy - zapewnia Łukasz Derylak. Wynika z tego, że prawdopodobnie kolej będzie chciała "dogadać się" z rodziną, ponieważ ewentualne sprawy sądowe mogłyby spowodować opóźnienia w budowie. A PLK zależy na szybkim oddaniu inwestycji, gdyż ta jest finansowana ze środków unijnych i zbyt duże opóźnienia mogłyby skutkować cofnięciem dotacji. Rogalowie jednak jak na razie nie otrzymali żadnej propozycji odszkodowania. - Do tej pory nikt nam niczego nie proponował - przyznają. A czego oczekują? - Zgodzilibyśmy się na podobną działkę z domem - dodają.Marzena Zemlich
.












































