Szukamy bohatera!
23 lutego 2007
Policja poszukuje mężczyzny, który pomógł uratować topiącego się 17-latka w jeziorku starorzecza Wisły na wysokości ul. Stefanika i Światowida. Komendant stołeczny chciałby go nagrodzić, dlatego policja apeluje, żeby zgłosił się do komisariatu na Białołęce lub bezpośrednio do Komendy Stołecznej Policji.
Włamania, kradzieże, dewastacje. Ulica, która przyciąga przestępców
Niepozorna ulica Sprawna, położona naprzeciwko Centrum Biznesowego Fort, niespodziewanie stała się miejscem szczególnie atrakcyjnym dla włamywaczy do aut. W ostatnich miesiącach mieszkańcy zgłaszają coraz więcej incydentów kradzieży i dewastacji pojazdów.
W pewnym momencie 16-letni Mateusz H. i 17-letni Mateusz R. posta-nowili po lodzie przejść na drugi brzeg jeziorka. Kilka metrów od brzegu lód pod nimi załamał się. Ich kolega natychmiast zadzwonił po pomoc. Pierwsi na miejscu byli policjanci z północnopraskiej patrolówki, którzy w momencie przyjmowania informacji przejeżdżali przez rondo Starzyńskiego. Wiadomość brzmiała bardzo dramatycznie: na tyłach jednego ze sklepów topią się dwie osoby. Po kilku minu-tach policjanci byli na miejscu. Bez wahania st. post. Robert Lutostański wskoczył do wody. Za nim podążył sierż. sztab. Sławomir Królikowski. Na pomoc funkcjona-riuszom przyjechała też załoga z Białołęki w składzie mł. asp. Mariusz Janiszewski i st. sierż. Tomasz Kołacz. Mundurowi wskoczyli do wody. W jeziorku było bardzo głęboko. 17-letni Mateusz ostatkiem sił utrzymywał się na powierzchni. Niestety jego kolega już znalazł się pod lodem. Policjanci szybko wyciągnęli Mateusza R. i wezwali pogotowie. Kolejni mundurowi mł. asp. Paweł Horuk i sierż. sztab. Piotr Ratajczyk pomogli wydostać się z toni policjantom. Niestety mimo wielokrotnych prób ratowania drugiego chłopca, nie udało się go wyciągnąć spod lodu, natomiast Mateusz R. trafił do szpitala.
W akcji ratunkowej bardzo pomógł mieszkaniec Białołęki, który wyszedł na spacer z psem. To właśnie on wskazał przybyłym na miejsce policjantom drogę do zbiornika wodnego. Kiedy okazało się, że potrzebna jest linka, tak by policjanci mogli się przewiązać i utworzyć łańcuch bezpieczeństwa, od razu zaproponował smycz psa. Wskazywał też dojeżdżającej załodze pogotowia ratunkowego miejsce zdarzenia.
cehadeiwu
na podstawie informacji policji








































