Strzały na Krokwi, policjant ranił ściganego
23 września 2014
We wtorkowe przedpołudnie na ulicy Krokwi działy się rzeczy jak z filmu sensacyjnego: policyjny pościg, strzały i zatrzymanie rabusiów.
Sroka zatrzyma inwestycję, człowiek straci dom. Warszawski teatr absurdu
Być może Franz Kafka, gdyby żył w Warszawie roku 2026, zmieniłby nieco historię człowieka walczącego z machiną państwa. Bohater budziłby się rano i dowiadywał, że jego dom zostanie zburzony pod ścieżkę rowerową, ale stojące pośrodku planowanej ulicy drzewo będzie ocalone, bo cały aparat administracyjny wpadł w panikę, gdy w gnieździe na tymże drzewie wykluły się pisklęta.
Rannego zabrano do szpitala, tam też trafili dwaj mundurowi, którzy ucierpieli podczas kolizji.
Rabusie byli obserwowani przez policję już od dłuższego czasu, w Warszawie zaledwie na kilkanaście minut przed zatrzymaniem dopuścili się rabunku. Do południa ulica Krokwi była zamknięta dla ruchu.
TW Fulik
Autor zamieszcza swoje teksty
na podstawie informacji pozyskanych operacyjnie od służb mundurowych












































