Próg wyspowy - instrukcja obsługi dla opornych
14 listopada 2014
Przejeżdżanie środkiem z dużą prędkością, nagłe hamowanie z piskiem opon, omijanie przeszkody zatoką przystankową - to nie obrazki z pierwszej lekcji w szkole nauki jazdy, ale rzeczywistość białołęckich kierowców, zdumionych nowymi progami wyspowymi.
Ten chodnik to symbol Białołęki. Na co czekają władze dzielnicy i ZDM?
Ulica Mehoffera od lat nie cieszy się dobrą opinią. Kierowcy narzekają na zły stan nawierzchni, a piesi - na wąskie, zniszczone pobocze, którym codziennie poruszają się z duszą na ramieniu. Wystarczy większy deszcz, by zostać ochlapanym, a przejazd autobusu niemal ociera się o wózki dziecięce. Mieszkańcy apelują o pilny remont. Czy miasto zareaguje, zanim dojdzie do tragedii?
Zdecydowano się na progi wyspowe - to jedyne rozwiązanie dopuszczalne w Polsce na jezdniach, którymi kursują autobusy - i... natychmiast pojawiły się demony, znane np. z bardzo niebezpiecznej ul. Mrówczej w Wawrze. Niektórzy kierowcy nie robią sobie z nic z ograniczenia prędkości do 30 km/h i pędzą środkiem między progami (a wystarczyłoby namalować między nimi podwójną ciągłą i postawić na niej prefabrykowany "krawężnik"). Inni najwyraźniej nie patrzą na znaki drogowe, bo zatrzymują się przed progami z piskiem opon i przejeżdżają przez nie z minimalną prędkością (a wystarczy zwolnić do przepisowych 30 km/h). Jeszcze inni korzystają z dość kuriozalnego umiejscowienia progów...
- Przy Galerii Odkryta zamontowali próg zwalniający tak, że można go spokojnie ominąć zatoką przystankową - pisze nasz czytelnik.
No cóż, skręcając w zatokę też trzeba zwolnić, więc próg - jakby nie patrzeć - spełnia funkcję. A że pasażerowie na przystanku boją się, że samochód zaraz w nich wjedzie? Motoryzacja (Polski) wymaga wyrzeczeń!
DG
.











































