Po wgnieceniach go poznacie
13 grudnia 2011
W Biblii było co prawda inaczej, ale na potrzeby niniejszego kryminałka potrzebna była parafraza. Tomasz P. wpadł na Białołęce właśnie dlatego, że jego samochód miał charakterystyczne uszkodzenia...
Sroka zatrzyma inwestycję, człowiek straci dom. Warszawski teatr absurdu
Być może Franz Kafka, gdyby żył w Warszawie roku 2026, zmieniłby nieco historię człowieka walczącego z machiną państwa. Bohater budziłby się rano i dowiadywał, że jego dom zostanie zburzony pod ścieżkę rowerową, ale stojące pośrodku planowanej ulicy drzewo będzie ocalone, bo cały aparat administracyjny wpadł w panikę, gdy w gnieździe na tymże drzewie wykluły się pisklęta.
Hondę zaholowano na policyjny parking, a kierowca zubożał o siedem stów na rzecz Skarbu Państwa.
Tyle, że na parkingu bryka przykuła uwagę policjantów z "wykroczeniówki". W drugiej połowie listopada kierowca podobnego pojazdu (taka sama marka, kolor oraz charakterystyczne uszkodzenia) dwukrotnie ukradł na jednej ze stacji benzynowych paliwo. Sprawdzono nagrania z monitoringu stacji - wszystko się zgadzało, oprócz rejestracji.
Właściciela hondy wezwano na komisariat, gdzie przyznał się do kradzieży paliwa na kwotę ponad 450 złotych. Sprawa jest rozwojowa. W tej chwili napływają informacje z innych komend o kradzieżach paliwa przez 22-letniego Tomasza P.
Za tankowanie "na krzywy ryj" Tomaszowi grozi pięć lat bez samochodu, za to z dużą ilością świeżego powietrza na spacerniaku.
TW Fulik
na podstawie informacji policji











































