Najlepszy "chińczyk" w Warszawie? Będzie drugi Hami na Bielanach
30 czerwca 2016
Mówią o nim "perełka na Bielanach", "najlepszy chińczyk w Warszawie". I choć nie zachęca wyglądem, przyciąga tłumy.
Bielańscy kryminalni zatrzymali nocnego włamywacza
Bielańscy kryminalni zatrzymali 24-latka podejrzanego o włamanie do sklepu przy Andersena. Mężczyzna ukradł papierosy, napoje i whisky o wartości ponad 25 tys. zł. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
Ciekawe więc jak wygląda duża? Wychowałam się w czasach jedzenia fit, czyli obowiązkowo zieleniny w każdej potrawie. W moje gusta takie jedzenie nie trafia, choć wokół siebie obserwuję mnóstwo zadowolonych ludzi. Zapytałam ich: jaka jest tajemnica popularności tego niewielkiego baru?
- Chodzę tutaj od 15 lat, a Hami'ego poznałem w szkole średniej. Wszystko zależy od kucharza, który przygotowuje jedzenie. Pracuje ich tu kilku. Dzisiaj kurczak mógłby być bardziej usmażony, jednak wiem, że jutro będzie lepiej - mówi Paweł. Stolik dalej siedzi czterech studentów. Trzech z nich mówi, że przychodzi tutaj codziennie (!), a ich ulubionym daniem jest kurczak w pięciu smakach, którego nazywają "kulkami". Za dużą porcję zapłacimy 12 zł, za mniejszą 10. - Za takie pieniądze trudno znaleźć w Warszawie miejsce, gdzie najem się do syta - mówi Tomek.
Dojazd do baru jest prosty, wystarczy wysiąść na metrze Słodowiec i iść w kierunku Podczaszyńskiego. Od przedstawiciela rodzinnej firmy dowiedziałam się, że drugi lokal zostanie niedługo otwarty w bloku przy Żeromskiego 1.
- Hami istnieje na rynku już prawie 20 lat. Zaczynaliśmy na Żeromskiego, potem przenieśliśmy się na Kasprowicza. Niech nie zmyli nikogo Hami na Marymoncie, nie należy do firmy. Przez ponad pięć lat byliśmy również na Bemowie. Nasi dziadkowie przybyli do Polski, aby pracować, uczyć się, my jesteśmy tu już zakorzenieni. Serwujemy smaczne jedzenie, nasi kucharze łączą różne kuchnie, a używamy tylko polskich składników. Jesteśmy bardzo przyjaźnie nastawieni do naszych gości i otwarci. Klienci do nas wracają, ponieważ cena jest adekwatna do jakości i każdy może znaleźć tu coś dla siebie - zachwala Kevin Nguyen.
Mówi, że nazwa została wymyślona wspólnie, przez całą rodzinę. Przede wszystkim jest to pseudonim, oznacza także "coś łatwego". Nowy lokal na Żeromskiego również będzie nosił szyld Hami.
- Restauracja na Żeromskiego jest naszym nowym projektem. Budynek, lokal, konstrukcja - wszystko jest tam lepsze. W menu znajdą się stare jak i nowe pozycje, będzie więcej azjatyckiego jedzenia. Niemniej ceny pozostaną te same - mówi Kevin.
Popularność baru podsumowuje krótko: cena, szybkość pracy i miejsce, do którego przywykli klienci. Ot, tajemnica sukcesu.
Monika Krupska
.














































