Łączka wciąż za płotem. Zielony teren jest bezużyteczny
12 listopada 2025
Od kilku lat ogrodzona, zarośnięta i pełna śmieci - tak dziś wygląda słynna łączka wawrzyszewska. Choć bielańscy radni niegdyś cieszyli się z zablokowania zabudowy tego terenu, mieszkańcy pytają: czy właśnie o taki efekt chodziło?
W 2017 roku teren tzw. łączki wawrzyszewskiej został zwrócony spadkobiercom i niemal natychmiast ogrodzony wysokim płotem. Wkrótce potem mieszkańcy zawiązali nieformalną grupę, która postawiła sobie za cel ochronę tego miejsca przed zabudową.
Sekundniki na Kasprowicza? "Pomogłyby zmniejszyć frustrację kierowców"
Jeden z pierwszych pomysłów budżetu obywatelskiego Bielan na 2025 rok zakłada montaż liczników odliczania czasu do zmiany światła na sygnalizatorach ulicznych na całej długości Kasprowicza. Czy projekt zostanie dopuszczony do głosowania?
Wsparli ich lokalni działacze ze stowarzyszenia Razem dla Bielan, w tym Radosław Sroczyński i Włodzimierz Piątkowski.
W 2018 roku ruszyła zbiórka podpisów w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania. Efektem był projekt planu, w którym łączka oraz Stawy Brustmana zostały oznaczone jako "teren zieleni urządzonej - park". W 2021 roku Rada Warszawy zatwierdziła ten zapis, a teren wpisano także do wojewódzkiej ewidencji zabytków.
Łączka wawrzyszewska - zielony teren, który miał być ocalony
- To finał trzech lat konsekwentnych działań w obronie cennego terenu zieleni - ogłosiło wówczas stowarzyszenie Razem dla Bielan, zapowiadając dalsze starania o wykup łączki przez miasto.
Po kilku latach temat wraca. Radny Radosław Sroczyński wystąpił z interpelacją do władz dzielnicy, pytając o postępy rozmów z właścicielami działki. Zasugerował również, by miasto zawarło z nimi porozumienie tymczasowe, które umożliwiłoby korzystanie z terenu przez mieszkańców w zamian za utrzymanie porządku przez samorząd.
- Umożliwiłoby to mieszkańcom korzystanie z przestrzeni rekreacyjnej, jednocześnie dbając o jej estetykę - argumentuje radny. Dziś łączka jest miejscem zaniedbanym - zarośniętym, pełnym chaszczy i śmieci, w tym butelek po alkoholu.
Właściciele milczą, a teren niszczeje
Tymczasem teren, który miał być ocalony jako zielona przestrzeń, powoli zamienia się w zapomniane wysypisko. Jak przyznaje wiceburmistrz Włodzimierz Piątkowski, rozmowy z właścicielami nie przynoszą skutku. - Podejmowano kilkakrotne próby negocjacji w sprawie wykupu i zagospodarowania terenu. Ostatnie pismo z 2022 roku pozostało bez odpowiedzi, dlatego we wrześniu ponownie wystąpiłem do współwłaścicieli - wyjaśnia. Ponoć pojawiło się malutkie światełko w tunelu, bo właściciele wstępnie zadeklarowali chęć rozmów z miastem w sprawie sprzedaży nieruchomości. Czy transakcja dojdzie do skutku?
Teren pozostaje ogrodzony a właściciele nie wyrazili chęci udostępnienia łączki mieszkańcom. Trudno się dziwić. Władze Bielan i Warszawy zrobiły wszystko, żeby de facto pozbawić ich prawa do dysponowania prywatną własnością. Mało tego, właściciele już nawet zawarli umowę przedwstępną z deweloperem na sprzedaż tej działki. Z pewnością zarobiliby krocie. Przeznaczenie w planie zagospodarowania tego terenu pod zieleń miejską zrujnowało ich plany i w zasadzie uczyniło działkę niewiele wartą. Z jakiego powodu mieliby teraz być przychylni prośbom ratusza o udostępnienie tego terenu?
DB
.








































