Na Barei proszę
30 lipca 2004
Stanisław Bareja, twórca tak znakomitych komedii jak "Nie ma róży bez ognia", "Brunet wieczorową porą" lub "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" być może będzie miał niedługo swoją ulicę na Białołęce.
"Ekstradycja" na Żeraniu. Tę scenę z Halskim kręcono przy Płochocińskiej
"Ekstradycja" z Markiem Kondratem to nie tylko jeden z najważniejszych polskich seriali kryminalnych lat 90., ale również niezwykły zapis dawnej Warszawy. Jedna ze scen pościgu została nakręcona na Żeraniu, wzdłuż ulicy Płochocińskiej.
Nie ma bowiem uchwały rady dzielnicy na ten temat. - Żeby wystąpić z wnioskiem o nadanie nazwy ulicy potrzebne jest zgodne stanowisko trzech radnych lub 15 mieszkańców - poinformowała nas Monika Walczak z biura rady.
Dowiedzieliśmy się również, że zwolennikiem nadania jednej z nowych białołęckich ulic imienia Stanisława Barei jest Dariusz Ostrowski, przewodniczący rady dzielnicy. - Pomysł narodził się prawdopodobnie w redakcji "Życia Warszawy". Uważam, że jest bardzo dobry. Stanisław Bareja, to postać kochana przez miliony kinomanów i byłoby nobilitacją dla Białołęki, gdyby to w naszej dzielnicy powstała ulica tego reżysera - powiedział "Echu" Dariusz Ostrowski.
Zapewne nie będzie żadnych przeszkód, by ulica Barei niebawem na Białołęce się pojawiła. Jak ustaliliśmy propozycja nadania nowej nazwy dotyczy ulicy równoległej do Grzymalitów, na południe od niej.
Sprawę warto by załatwić szybko, najlepiej na najbliższej sesji. Słychać bowiem o tym, że na Ursynowie też ktoś wpadł na podobny pomysł. A dwóch ulic Barei w Warszawie raczej nie będzie, choć byłby to żart w stylu mistrza polskiej komedii.
Grzegorz Cielecki
.








































