Mostu nie będzie, prezydent kandyduje
7 października 2005
Kilkanaście dni temu los mostu Północnego został przesądzony. Chyba już tylko wiceprezydent Andrzej Urbański wierzy w to, że pojedziemy nim w roku 2008. A może nie wierzy. Zresztą jakie to ma znaczenie dla mieszkańców Białołęki, Bródna, Bielan i Łomianek stojących codziennie w gigantycznych korkach na moście Grota.
Dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego most Północny jest inwestycją sztan-darową.
Obwodnica Pragi wciąż tylko na planszach
Zakorkowana prawobrzeżna Warszawa od kilkudziesięciu lat czeka na obwodnicę prowadzącą z ronda Wiatraczna na Targówek. Choć wydano już na nią grube miliony, to wciąż nie została wbita pierwsza łopata.
Niestety nie widać tego po dotychczasowych efektach prac osób przez prezydenta powołanych do tego celu. Nie widać tego w postawie kandydata na najwyższy urząd w państwie. Nawet gdy sąd nakazał powtórzenie całej procedury konkursowej od początku, prezydent przebywający na urlopie w związku z kampanią wyborczą nie widział powodu wypowiedzieć się w tej sprawie. Dzienni-karzy odesłał do wiceprezydenta Andrzeja Urbańskiego, który z charakterys-tycznym dla siebie wyrazem twarzy oznajmił, że w 2008 roku mostem pojadą pierwsze auta.
Jeśli do września przyszłego roku miasto nie poradzi sobie ze wszystkimi formalnościmi, to budowa będzie mogła się rozpocząć dopiero jesienią 2007 roku. Organizacje ekologiczne wywalczyły bowiem spokój ptasich godów. Budowa nie może zakłócać okresu lęgowego.
- Budowa tego mostu to skandal - mówi młoda mieszkanka Białołęki - za rok jest koniec kadencji. Wychodzi na to, że to kadencja stracona. Może lepiej, żeby Kaczyński wygrał wybory i zabrał ze sobą wszystkich nieudaczników do Pałacu Namiestnikowskiego. Niech już więcej niczego nie psują w Warszawie.
bw
.




































