Morskie Oko zniknęło. Dlaczego wyschło i czy woda wróci?
dzisiaj, 15:16
Jeszcze niedawno okoliczni mieszkańcy spędzali tu czas nad wodą w otoczeniu drzew. Choć kąpiele były zakazane, wielu nie mogło się oprzeć ochłodzie w letnie dni. Dziś po Morskim Oku pozostało jedynie wspomnienie. W miejscu, gdzie niegdyś woda sięgała dwóch metrów, jest tylko piach, a pomosty prowadzą donikąd.
Leśnicy z Nadleśnictwa Celestynów podkreślają, że zbiornik nigdy nie był stabilny. - Poziom wody w Morskim Oku od lat podlegał dużym wahaniom w zależności od pory roku i warunków pogodowych. Tego lata zbiornik całkowicie wysechł - przyznają.
Fakty i legendy. Morskie Oko, jakiego nie znacie
O Morskim Oku - niewielkim jeziorku w Aleksandrowie - krąży wiele ciekawych legend.
Część mieszkańców podejrzewa, że winna jest zabudowa okolicznych terenów i "odcięcie" podziemnych cieków wodnych. Leśnicy wyjaśniają jednak, że staw był zasilany głównie wodami opadowymi i gruntowymi. Brak opadów i coraz wyższe temperatury sprawiły, że woda znikała szybciej, niż była uzupełniana.
Brak deszczu, parowanie i zabudowa terenu
- Na spadek poziomu wód gruntowych wpływają nie tylko opady, lecz także ich zużycie na cele bytowe oraz ograniczone zdolności retencyjne terenów zabudowanych - tłumaczą leśnicy. Zimą brakuje śniegu, a jeśli już się pojawia, szybko topnieje i paruje. Woda spływa po utwardzonych powierzchniach i nie zasila gruntu. Podobna sytuacja dotyczy wielu zbiorników w całym kraju.
Czy Morskie Oko da się uratować?
Nadleśnictwo podkreśla, że sztuczne uzupełnianie niecki wodą z wodociągów lub cystern byłoby kosztowne i krótkotrwałe. - Kilka tysięcy metrów sześciennych wody szybko wsiąkłoby w podłoże albo odparowało. Dlatego nie przewidujemy działań ratunkowych - informuje Nadleśnictwo Celestynów.
Oznacza to, że Morskie Oko najprawdopodobniej nie wróci do swojej dawnej świetności. Staw, który przez lata był wizytówką Aleksandrowa i ulubionym miejscem wypoczynku mieszkańców, podzielił los wielu innych polskich akwenów.
DB
.