Orban żegna się z władzą. Co dalej z Ziobrą i Romanowskim?
To koniec pewnej epoki w Europie Środkowej. Viktor Orbán odchodzi od władzy, a wybory parlamentarne na Węgrzech wygrywa opozycyjna partia TISZA. - Dla Węgrów to jest otwarcie okien w tym zatęchłym pomieszczeniu, w którym się znaleźli dzięki 16 latom rządów Orbana - komentuje w rozmowie z Onetem prof. Roman Kuźniar, politolog, dyplomata i ekspert ds. stosunków międzynarodowych.
Wyniki z komisji wyborczych nie pozostawiają złudzeń: Fidesz poniósł druzgocącą porażkę, a Węgry stają przed szansą na głęboką zmianę kursu. - Tam już zaczęło, mówiąc metaforycznie, śmierdzieć i było bardzo duszno. I obywatele siłą to okno wyważyli, więc teraz Węgry zaczną się zmieniać - mówi Onetowi prof. Kuźniar.
Nowy rozdział na Węgrzech to nie tylko zmiana rządu, ale i potencjalna rewolucja w relacjach Budapesztu z Unią Europejską, Ukrainą i sąsiadami. Prof. Kuźniar nie ma wątpliwości: "to będzie normalny kraj, bez agentury rosyjskiej i bez instrumentalnego wykorzystywania Węgier przez Donalda Trumpa przeciwko Europie, a tym samym przeciwko Polsce".
Ekspert zwraca uwagę, że "straszliwym paradoksem dzisiejszego świata jest to, że prorosyjskie i antydemokratyczne rządy Orbana wspierali w równym stopniu prezydenci USA i Rosji". - A wstydem na cały świat jest zaś to, że polski prezydent poparł człowieka uosabiającego rosyjską agenturę - dodaje prof. Kuźniar.
Czy Węgry, po odejściu Fideszu, mogą obawiać się energetycznego odwetu ze strony Rosji? Zdaniem eksperta, nowy rząd nie będzie ani skrajnie prorosyjski, ani antyrosyjski - raczej postawi na normalizację stosunków.
Zmiana na Węgrzech to także twarda rzeczywistość dla polskich polityków, którzy znaleźli tam schronienie przed polskim wymiarem sprawiedliwości. - Cóż, został im kierunek na Białoruś. Tracą dotychczasowe schronienie, a ich wizerunek nie może już upaść niżej - podsumowuje prof. Kuźniar.
Źródło: onet.pl























