Sterty drewna do kupienia od Lasów Miejskich. To wciąż tylko gospodarka leśna czy już zarobkowa?
14 kwietnia 2021
- Czy Lasy Miejskie zamiast prowadzenia gospodarki leśnej, w dobie pandemii zajęły się prowadzeniem gospodarki zarobkowej? - dopytuje mieszkaniec Choszczówki, który przysłał nam zdjęcia drewna przygotowanego do sprzedaży.
- Podczas biegania zauważyłem pokaźną stertę drewna z przyczepioną kartką z numerem telefonu, pod którym można je kupić. Do tej pory warszawscy leśnicy przekonywali nas, że nie prowadzą zarobkowej gospodarki leśnej, tylko pielęgnacyjną. Jednak o ich intencjach nie jestem do końca przekonany, widząc informację, że drewno z wyrębu jest do sprzedaży.
Basen na Białołęce coraz bliżej. Podpisano umowę z wykonawcą
Przy ul. Ostródzkiej na Białołęce powstanie nowoczesna pływalnia. Inwestycja o wartości ponad 92 mln zł została właśnie powierzona konsorcjum NDI. Budowa potrwa do drugiej połowy 2027 roku.
Czy jednostka, która powinna zajmować się ochroną przyrody, czasami nie działa na jej szkodę, upatrując w tym swoich zysków? W tym roku jest wyjątkowo dużo wycinek. Może władze stolicy w czasie epidemii kazały ratować rozsypujący się budżet miasta? - dopytuje mieszkaniec Choszczówki.
"Nie robimy z tego żadnej tajemnicy"
- Drewno pozyskiwane przez Lasy Miejskie trafia do sprzedaży detalicznej i nie robimy z tego żadnej tajemnicy. Wpływy ze sprzedaży drewna zasilają budżet miasta. Cennik i zasady sprzedaży drewna są opublikowane na naszej stronie internetowej. Nie nazwałabym tego działalnością zarobkową, ponieważ wpływy ze sprzedaży ledwo pokrywają koszty pozyskania tego drewna. I warto też zaznaczyć, że my nie wycinamy drzew z myślą o ich sprzedaży. Sprzedajemy niejako "przy okazji". Realizujemy zapisy planu urządzenia dla danego lasu, które z kolei są sporządzane na podstawie inwentaryzacji, by ustalić, w którym miejscu jest jakiś problem. I np. w Choszczówce są to lasy w zasobach powojennych, często w składzie niewłaściwym, niezgodnym z siedliskami. Mamy też sporo połaci drzew zamierających z powodu jemioły lub kornika. Te też trzeba usunąć - wyjaśnia Andżelika Gackowska, wicedyrektor Lasów Miejskich.
Lasy Miejskie na minusie
Lasy Miejskie wycinają drzewa na terenie całej Warszawy. Drewno trafia do sprzedaży. Jest to praktyka przyjęta przez leśników w całym kraju. - Pozostawienie ściętego materiału w lesie stwarzałoby bardzo duże zagrożenie pożarowe i byłoby niegospodarne, bo marnowałby się surowiec naturalny. Jeżeli chodzi o wpływy, to w ubiegłym roku uzyskaliśmy ze sprzedaży 650 tys. zł przychodu. Nie dochodu. A np. koszt sprzątania terenów leśnych w Warszawie to 750 tys., więc - jak widać - sprzedaż drewna nie pokrywa w pełni naszej działalności. Poza tym przychody ze sprzedaży drewna trafiają do budżetu miasta i nie mają wpływu na nasz budżet, na nasze wyższe pensje czy premie - zaznacza wicedyrektor Gackowska, która dodała, że na terenach "powojennych" znajduje się średnio 350 drzew na każdym hektarze i to z takich terenów wycina się kilka procent drzew, które rosną zbyt gęsto, są niewłaściwie gatunkowo posadzone, lub zwyczajnie drzewa są chore lub martwe. - Jeżeli sadzimy las, to w ilości 6 do 10 tysięcy sztuk sadzonek na hektarze, jednak mamy świadomość, że do wieku "rębnego" dożywa 200-300 sztuk na hektarze. To są olbrzymie koszty, ale nie ma innego sposobu - wyjaśnia Andżelika Gackowska.
(DB)








































